Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z grudzień, 2013
Ile razy w ciągu dnia się denerwujemy? A czy w ogóle ktoś to liczy? Właściwie po co to liczyć? Denerwujemy się i już. Denerwujemy się  korki na ulicach, szefa, który znowu się nas czepia, koleżankę, która obiecała i nie zrobiła itd. Denerwujemy się na męża, żonę, dzieci, teściową itd. Czasem tyle nerwów jest w nas, że chcielibyśmy gdzieś się zaszyć i przeczekać… Tyle, że tak nie możemy zrobić - przecież rodzina, praca, wkrótce Święta… Więc uwijamy się, żeby z wszystkim zdążyć i o każdym pomyśleć i denerwujemy się wzdychając „przecież takie jest życie”.  Nawet do końca nie zdajemy sobie sprawy, co kryje się w tym zdenerwowaniu. Może tam być złość, smutek, rozczarowanie.  Są to emocje, których nie lubimy. I słusznie – powiedziałoby nasze ciało. Te emocje mają bowiem niekorzystny wpływ na to, co się z nim dzieje. Złość to czynnik chorobotwórczy stawiany w jednym rzędzie obok braku ruchu, złej diety, palenia i nadużywania alkoholu. Często przeżywane zdenerwowanie może prowadzić do m.in