Posty

Historia świata i historia "mnie"

Obraz
Fernand Braudel – genialny francuski historyk ubiegłego wieku – zaproponował w myśleniu o przeszłości koncepcję „długiego trwania” ( la longue durée ). Uważał on, że to, czym na lekcjach historii niemiłosiernie męczeni są uczniowie – a więc wydarzenia, rewolucje, życiorysy polityków i monarchów, traktaty pokojowe, wojny, katastrofy – to jedynie zewnętrzne i w gruncie rzeczy nieistotne przejawy głębiej zachodzących procesów. Są to procesy, które trwają dziesiątki, setki, a nawet tysiące lat i nie poddają się kontroli nie tylko jednostek, ale nawet całych społeczeństw. Owe wydarzenia są niczym piana na grzbiecie fali – widoczna i szumiąca – lecz to nie ona decyduje o sile i kierunku nurtu. Poniżej „bąbelków” wydarzeń znajdują się wieloletnie procesy, których kształt wynika po pierwsze z warunków niezależnych od człowieka (np. zmiany klimatu – jak „mała epoka lodowcowa” w XVII wieku, ukształtowanie terenu czy bieg rzek, w dolinach których powstawały najstarsze cywilizacje). Po drugie, są ...

W mentalnej klatce

Obraz
Niedawno usłyszałem opowieść o kurach, które pierwszą  część swojego życia spędziły w klatkach, a potem przyszło im żyć na pełnowymiarowym podwórku. Nie były w stanie przejść więcej niż kilku – kilkunastu kurzych kroków. Klatki już wokół nich nie było. Było podwórko prawie po horyzont (oczywiście kurzy), były dziury w płocie poprzez które mogłyby wyjść na otaczające gospodarstwo łąki. Mogłyby, ale nie wychodziły. Wyobrażam sobie, że patrzyły ze zdziwieniem, lękiem, może z zazdrością na „tutejsze” kury, które wyrosły się na tym podwórku, w kurniku z otwartymi drzwiami, z grzędami które sobie mogły wybrać. W ich kurzych umysłach zakodowało się, że ich cały świat to klatka, kilka kroków w prawo, kilka w lewo… ale bezpiecznie. Nie groził im żaden lis czy jastrząb. Tylko jeść, znosić jajka i czekać (jeśli kury czekają) na rosołowy koniec. Nie znam dalej tej kurzej historii. Nie wiem, czy w końcu się odważyły ruszyć dalej. Co to ma wspólnego z nami? My też uczymy się jaki jest świa...

Gdzie ci Ojcowie?

Obraz
W potocznym przekonaniu na terapii rozmawia się przede wszystkim o matkach - o tym, jak wiele znaczyły, jak wiele zrobiły dobrego i jak zawodziły. Z mojego doświadczenia wynika rzeczywiście, że tak jest. O matce prędzej czy później zaczynamy rozmawiać na terapii i zawsze są te emocjonujące momenty. Ojcowie są bardziej w tle.  No właśnie! Bo o ojcach często słyszę, jako o nieobecnych, wycofanych postaciach kryjących się za pracą, spędzaniem czasu "w garażu", ustępujących swoim żonom i porzucającym emocjonalnie swoich synów i córki.   Córki tęsknią do niedostępnych ojców - idealizują ich, opiekują się nimi i wybaczają nieobecność. W swoim dorosłym życiu biorą za mężów podobnych mężczyzn - wycofanych, nieobecnych, do których serc i umysłów (czasem też ciał) muszą dobijać się. Zdarzają się też ojcowie zaangażowani - ale w taki surowy, nieprzyjazny sposób, stawiający wymagania i krytyczni. Nie okazujący ciepła i miłości. Więc dorosłe już córki także są w stanie wytłumaczy...

Czy bliskości może być za dużo?

Obraz
Związek dwójki osób to spotkanie dwóch odrębnych światów,   które – zwłaszcza w pierwszej fazie zakochania – często wydają się identyczne, a które później zaczynają się różnicować. Okazuje się, że JA to jednak nie TY, że ty masz INACZEJ niż ja, a MOJE wcale nie jest takie, jak TWOJE. Oczywiście nadal są podobieństwa („mamy tak samo”)   i uzupełnienia („ty masz to, czego ja potrzebuję”). Podobieństw i uzupełnień może czasem wystarczyć na całe wspólne życie. Gdy jednak jest podobieństw jest za mało (różnice się przyciągają, ale mogą zbyt przeszkadzać, aby być dobrze razem), a uzupełnienia są zbyt męczące to związek czeka kryzys. Dwa światy partnerów w miarę rozwoju związku zaczynają nakładać się na siebie. Oprócz Twoje i Moje powstaje NASZE. Czasem dwie osoby tak stęsknione połączenia z drugą osobą (a tę tęsknotę mamy wszyscy z dawnych czasów, kiedy w łonie matki byliśmy jednością z nią) niemal zlewają się w jedno. Te zjednoczenie ma pomóc im poradzić sobie ze wszystkimi lękam...

Jak rozmawiać w związku, gdy "coś poszło nie tak"

Obraz
Konflikty w parach są nieuniknioną częścią bycia razem. Ktoś czegoś chce, ktoś inny tego nie robi lub robi to tak, że lepiej byłoby, aby nie robił/ła. Więc jest wówczas ten/ta, który/która został/ła zawiedziony/na i ten/ta co zawiódł/ła. Wobec takich konfliktów można zachowywać się w różny sposób: starać się ich nie zauważać, bagatelizować je, unikać rozmawiania o nich – czyli stosować cały zestaw strategii określanych wspólnym mianem „zamiatania pod dywan”. Z czasem pod takim „związkowym dywanie” nie można wprost chodzić i łatwo o potknięcie. Można też konflikty traktować jako okazję do kłótni - wyrzucenia złości, wyrównania rachunków z „niesprawiedliwym światem”. To burzliwy sposób, nie przynoszący rozwiązania za to znakomicie raniący obie strony. Jest jeszcze inny, wydawać by się mogło, banalny – spokojna rozmowa z celu znalezienia rozwiązania na przyszłość. Warto do niej przystąpić gdy pierwsze emocje związane z samym wydarzeniem już opadną i będzie czas i miejsce na rozmowę. Aar...

W świecie awatarów…, czyli co jeśli nie jest tak, jak myślisz?

Obraz
  W grach komputerowych uczestnicy mogą wybierać sobie kształty postaci - awatary, poprzez które będą wykonywać kolejne zadania, pokonywać wrogów, gromadzić skarby i wspinać się na coraz wyższe poziomy gry. Nazwa awatar pochodzi od sanskryckiego słowa avatāra, oznaczającego w hinduizmie wcielenie bóstwa, które pojawia się wśród ludzi w postaci człowieka, zwierzęcia lub ich połączenia. I w hinduizmie i w grze komputerowej   obserwator widzi uproszczoną postać kogoś, kto w rzeczywistości jest kimś innym. W ułomnym ciele człowieka kryje się wszechmocne bóstwo. Za graficznym przedstawieniem postaci w wirtualnym świecie kryje się konkretna osoba siedząca przed monitorem komputera, która raczej nie potrafi przenikać przez ściany i rzucać czarów. Możemy pomyśleć, że nie-wirtualnej i nie-hinduistycznej rzeczywistości także wokół widzimy awatary i sami jesteśmy tak widziani. Na dodatek to my tworzymy swój awatar i w istotnym stopniu awatary innych osób. Bo przecież wybiera...