Posty

Nim będzie za późno...

Obraz
Sue Johnson, twórczyni Terapii Skoncentrowanej na Emocjach, wyjaśnia, że w związku, w którym dzieje się źle - partnerzy oddalają się od siebie - ich relacja przechodzi przez cztery etapy: 1. Złość i sprzeciw – Atakujemy drugą osobę domagając się jej uwagi. Niestety pod krytyką trudno dostrzec pragnienie bliskości i sytuacja pogarsza się. 2. Przywieranie i poszukiwanie – Prosimy, niemal błagamy druga osobę, aby poświęciła nam uwagę, znalazła czas dla nas, przytuliła. 3. Depresja i utrata nadziei – Gdy ani „groźby, ani prośby” nie skutkują to pojawia się rezygnacja i smutek. Uznajemy, że już nic się nie da zrobić. Rezygnujemy z dalszych interwencji wobec tego drugiego/tej drugiej albo grozimy ostatecznym rozstaniem. 4. Odłączenie – Jesteśmy pogodzeni w sobie, że związek już wygasł i nie walczymy już o tę relację. Zaczynamy prowadzić odrębne życie. Rozstanie z czasem zostanie sformalizowane… Zdaniem Sue Johnson, gdy związek wkroczył w czwartą fazę nie można już go uratować. Więc na terapi...

Czy „miłość jest ślepa”?

Obraz
Zastanawiacie się czasem, jak to się stało, że decydując się na małżeństwo, wybraliście akurat tę kobietę/ tego mężczyznę? Takie rozważania mogą pojawić się zwłaszcza wtedy, gdy w małżeństwie coś zaczyna „zgrzytać”. Wtedy – w chwilach złości – myślimy np.: „co ja w niej/nim widziałem/widziałam?, gdzie ja oczy miałam/miałem?” Oczy mieliśmy na swoim miejscu i widzieliśmy „tego jedynego” człowieka, z którym chcemy spędzić resztę życia! Kochaliśmy go! Można się jednak dopytać – ale dlaczego właśnie ją/jego? Wśród licznych mitów na temat miłości jest też stwierdzenie, że „miłość jest ślepa”. O nie! Dokładnie choć nieświadomie „wiemy”, kogo wybieramy. Psychoterapeutka par Krystyna Mierzejewska – Orzechowska uważa, że wybór partnera/partnerki jest „absolutnie trafnym wyborem”. Tu można zwrócić uwagę na kilka aspektów. Po pierwsze wybieramy osobę, która wydaje nam się oferować nam to, czego nam najbardziej brakuje. A najbardziej brakuje nam tego, czego nie otrzymaliśmy w domu rodzinnym… Je...

Kochanie, nie masz racji!

Obraz
Słyszeliście to od partnera/ partnerki? Jak wówczas poczuliście się? Mieliście ochotę do uznania, że „nie macie racji” , a wasz partner/partnerka wie lepiej tj. „ma rację”? No nie koniecznie…. Choć z drugiej strony, gdy wy mówicie partnerowi/partnerce, że „nie ma racji” to czujecie „święte oburzenie”, gdy on nie uznaje tego i upiera się przy swojej – waszym zdaniem – „nie właściwej racji”… To o co tu chodzi? Zdaniem psychologów możemy mieć tu do czynienia z kilkoma zjawiskami psychicznymi. Jedno z nich to tak zwany „naiwny realizm”. Polega na tym, że uważamy, że my mamy pełny i obiektywny obraz sytuacji. Dokładnie widzimy „jak jest” i logicznie – w jedyny słuszny sposób o tym myślimy. Jeżeli ktoś uważa inaczej niż my to jest niedoinformowany. Więc jeśli mu te informacje dostarczymy to na pewno zgodzi się z nami – uzna „naszą rację”. Gdy, mimo naszej argumentacji, tak się nie dzieje, to widać nasz rozmówca ma złą wolę. Nie chce się z nami godzić z powodu jakiś swoich wewnętrznych p...

Podobno motyl żyje tylko dwa tygodnie...

Obraz
Czasem, aby dojść do "ładu z własnym wnętrzem" potrzebujemy impulsu z zewnątrz. Dzieje się coś, co skłania nas do myślenia "dalej tak być nie może" i wówczas zabieramy się za wewnętrzne zmiany. Bez tego zewnętrznego impulsu możemy dryfować niesieni przez fale losu godząc się na niedogodności, pocieszając się, że są tylko drobne i przemijające. Myślimy, że kiedyś będzie lepiej, kiedyś sięgniemy po to, co dla nas ważne, kiedyś zaczniemy żyć na prawdę. Kiedyś...  Czasem jednak nawet impuls z zewnątrz nie skłania nad do refleksji. Uznajemy, że to świat jest niedobry, niedobrzy są inni i kontynuujemy swój dryf coraz bardziej zdziwieni, zezłoszczeni i zgorzkniali. Coś nam przeszkadza. Może nieświadoma niechęć do przyznania się przed sobą do błędów? Może lęk przed akceptacją strat? A może po prostu nie wiemy, co mamy zrobić? Choć tutaj może pomóc rozpoczęcie poszukiwań wskazówek. Nie mamy wieczności przed nami.  Jak piękne motyle - mamy ten krótki czas "tego lata...

ZRÓB SOBIE PRZYJEMNOŚĆ!

Obraz
W książce w książce "Terapia Dialektyczno Behawioralna. Trening umiejętności" jej autorka Marsha M. Linehan przedstawia "Sposób na budowanie satysfakcjonującego życia" . Pierwszym elementem tego sposobu jest robienie tego, co sprawia nam przyjemność. Wydaje się, że akurat do tego nikogo nie trzeba zachęcać. Niestety takie proste to nie jest - wielu z nas (zwłaszcza tych ze "starszym" peselem) dbanie o swoją przyjemność uważa za podejrzaną. Najpierw obowiązki - praca, dom, rodzina - a potem... już nie ma siły na nic innego prócz zalegnięcia z martwym wzrokiem przed telewizorem. W ten sposób nie "ładujemy swoich akumulatorów" i w końcu - gdy wyczerpią się robieniem, tego co "powinniśmy" - będziemy mieli problem z "uruchomieniem silnika" - nie będzie nam się chciało rano nawet wstać... Więc w trosce o nasze satysfakcjonujące życie (a także satysfakcję naszych bliskich - ciężko przecież wytrzymać z kimś ciągle zmęczonym i smutnym...

Etykiety w naszej głowie

Obraz
Srikumar Rao w swojej książce „Jak działa szczęście” zwraca uwagę na ludzką tendencję do przyklejania etykiet do wszystkiego co nam się zdarza. Z tym, że te etykiety są tylko dwóch rodzajów – „to dobrze” i „to źle”. Są jeszcze tylko odcienie – od „bardzo” do „trochę”. Gdy zdarzy nam się „coś” – np. zepsuł nam się samochód to w naszych umysłach pojawia się lśniąca etykieta „to źle” , a gdy okaże się, że koszt naprawy przekracza możliwości naszego budżetu to zmieni się ona na „to bardzo źle”. Gdy dostaniemy podwyżkę w głowach zaświeci się „to dobrze”., itd. W sumie wydaje się to naturalne i pożyteczne. Wiemy do czego dążyć (podwyżek) i czego unikać (zepsutych samochodów) . Kłopot polega na tym, że każdej etykiecie towarzyszą emocje. Właściwie to te emocje też ją tworzą. Myślimy „To źle” i czujemy złość, smutek, żal. Myślimy „to dobrze” i czujemy radość, dumę, akceptację. Gdy etykiet „to źle” jest znacznie więcej niż „to dobrze” obniża nam się nastrój. Czasem aż do depresji. Wówczas właśc...

O myśleniu "szybkim" i "wolnym"

Obraz
Uczymy się chodzić, jeździć na rowerze, pisać, rozwiązywać równania z dwoma niewiadomymi i prowadzić rozmowy z szefem itd. W szkole nie trafiamy na zajęcia z nauki myślenia. Możemy myśleć, że myślenia uczymy się niejako w „międzyczasie”. Rzeczywiście ta umiejętność jest elementem naszego wyposażenia ewolucyjnego. Rozwijamy ją obserwując dorosłych, ucząc się poprzez doświadczenie, pewne procedury wpaja się w szkołach. Rzadko zastanawiamy się, jak myślimy: jaki jest wpływ e mocji? jakie przyjmujemy założenia, punkt widzenia? czy bierzemy pod uwagę wszystkie czynniki? co wiemy, a co tylko nam się wydaje? Wiele decyzji podejmujemy bezrefleksyjnie kierując się tym, co robią (a raczej myślimy, że robią) osoby w podobnych sytuacjach, tym, co nam ktoś powiedział, co wydaje się nam na pierwszy rzut oka słuszne. W takim myśleniu idziemy na skróty – przekonania, stereotypy, przyzwyczajenia prowadzą nas od wyboru do wyboru. Jak napisały Susan T. Fiske i Shelley E. Taylor ludzie są „skąpcami pozna...