Posty

Ile razy w ciągu dnia się denerwujemy? A czy w ogóle ktoś to liczy? Właściwie po co to liczyć? Denerwujemy się i już. Denerwujemy się  korki na ulicach, szefa, który znowu się nas czepia, koleżankę, która obiecała i nie zrobiła itd. Denerwujemy się na męża, żonę, dzieci, teściową itd. Czasem tyle nerwów jest w nas, że chcielibyśmy gdzieś się zaszyć i przeczekać… Tyle, że tak nie możemy zrobić - przecież rodzina, praca, wkrótce Święta… Więc uwijamy się, żeby z wszystkim zdążyć i o każdym pomyśleć i denerwujemy się wzdychając „przecież takie jest życie”.  Nawet do końca nie zdajemy sobie sprawy, co kryje się w tym zdenerwowaniu. Może tam być złość, smutek, rozczarowanie.  Są to emocje, których nie lubimy. I słusznie – powiedziałoby nasze ciało. Te emocje mają bowiem niekorzystny wpływ na to, co się z nim dzieje. Złość to czynnik chorobotwórczy stawiany w jednym rzędzie obok braku ruchu, złej diety, palenia i nadużywania alkoholu. Często przeżywane zdenerwowanie moż...
Obraz
"Świat jest pełen ludzi, którzy czekają na kogoś, kto przyjdzie i zmotywuje ich, by stali się tacy, jakimi pragną być. Problem w tym, że nikt nie przychodzi im na ratunek. Ci ludzie wyczekują na autobus na ulicy, po której autobusy nie kursują. " Brian Tracy.  Brzmi to smutnie. Jeżeli więc czekasz na takim przystanku daj sobie spokój ze złoszczeniem się na brak autobusu i po prostu pójdź pieszo. Na pewno zmienisz swoją sytuację. Może się okazać, że za kolejnym skrzyżowaniem droga jest łatwiejsza, może z górki..., może jakiś autobus, taksówka..., życzliwa osoba, która pójdzie z tobą...  Więc co zrobisz?
Obraz
Mam czasem wrażenie, że za szybko mówimy, pytamy, odpowiadamy, oczekujemy, że inni coś powiedża, wyjasnią zapytają... Tak, jak byśmy bali się ciszy. Mówimy "krępująca cisza"..., "coś tak zaniemówił?"... A w ciszy - także tej pomiędzy ludźm i- dzieją się ważne rzeczy.  Myślimy, MYŚLIMY, MYŚLIMY A czasem tylko JESTEŚMY RAZEM... Z ciekawej strony na Fb. "Rozmowy nigdy nie zaczynano od razu. Nikt pospiesznie nie zadawał pytań, bez względu na to jak były ważne, nikt nie zmuszał do odpowiedzi. Przerwa dająca czas myślom była uprzejmym sposobem rozpoczynania i prowadzenia rozmowy. Milczenie było znaczące i dawanie przestrzeni milczenia dla mówcy i jego własna chwila milczenia przed rozpoczęciem mowy były praktykowaniem prawdziwej uprzejmości i szacunku dla zasady, że „myśl przychodzi przed słowem” Stojący Niedźwiedź (1868-1939)
Obraz
Tylko tyle. I aż tyle. Możemy żyć w krainie "Jeśli to". Możemy mówić sobie "... jeśli stanie się "to i to", to będę szczęśliwy..." A gdy "to" się stanie może się okazać, że  jednak nadal czegoś nam brakuje więc znowu mówimy sobie "... jeśli stanie się "tamto i tamto"  to wtedy dopiero będę szczęśliwy..." . Tak możemy przeżyć życie , czekając na szczęście. A ono zawsze będzie gdzieś tam... Możemy też inaczej. Możemy zatrzymać się przez chwilę, rozejrzeć się wokół, głęboko odetchnąć i przyjąć to, co jest wokół i  to co jest w nas. Możemy teraz być szczęśliwi.
Obraz
Zainspirowany wystąpieniem   Jacka Walkiewicza podczas TEDxWSB  sięgnałem jeszcze raz po pewien cytat. Jacek Walkiewicz powiedział: "Zmień swohe słownictwo, a zmienisz swoje życie...". "Ludziom nic w życiu nie  "się udaje". Wszystko wynika z czegoś. Mówiąc "udało się" nie przypisujemy sobie sprawstwa..." Więc to ja odpowiadam, za to co zrobię . Nie "inni", przypadek itd. Ja! To może być dla Ciebie dobra lub zła wiadomość. Oczywiście ty wybierzesz opcję :) Zła - bo jeżeli ja odpowiadam za to, co robię to - błędy są moje, paskudne czyny są moje, "nic nie robienie" też jest moje... Dobra wiadomość - bo dobre wybory są też moje (a nie przypadku), dobre uczynki są też moje (a nie "tak mi wyszło"), działanie jest moje. Ponoszę odpowiedzialność za to, co robię. Nie inni, nie "los", Bóg czy przypadek. Odpowiadam za to, co zrobię. A rezultaty? Te mogą zależeć także od innych osób, okoliczności, także przyp...
Obraz
Podstawowy błąd atrybucji – pojęcie z zakresu psychologii społecznej opisujące powszechną skłonność do wyjaśniania zachowania obserwowanych osób w kategoriach przyczyn wewnętrznych i stałych przy jednoczesnym niedocenianiu wpływów sytuacyjn ych, zewnętrznych. W praktyce to wygląda tak: „Inny” zrobił, powiedział coś co się nam nie podobało, co może nawet nas oburzyło. Myślimy: j ak on mógł : zajechać mi drogę? nie powiedzieć „dzień dobry”? nie posprzątać, kiedy prosiłam? nie pracować legalnie? przesolić zupę?  Postąpił tak bo: jest chamski, leniwy, nieudolny… I pojawia się w nas złość, może smutek. Zastanawiamy się, z kim my się zadajemy? A przecież mogło być tak: zajechał drogę – bardzo śpieszy się do chorego dziecka…, nie powiedział „dzień dobry” bo po prostu mnie nie zauważył zajęty uważnym stawianiem kroków na rozkopanym chodniku itd. Tylko takie myślenie wymaga od naszych mózgów trochę więcej wysiłku. Trzeba przecież rozejrzeć się, zadać sobie pytania: dlaczego…? co jeszcze…?...
Obraz
Trafiłem w sieci na  wypowiedź (film + polskie tłumaczenie), która myślę, że warta jest upowszechnienia.  Ta wypowiedź jest  dla mnie jest niczym keks - tu i ówdzie w tym cieście są rodzynki, orzechy, migdały, czasem nawet coś niesmacznego. Te fragmenty - rodzynki , które są dla mnie ważne to m.in: "...mądrą reakcją, jest po prostu zaakceptowan ie, że otacza cię taka, a nie inna rzeczywistość. Odpuść, niech sobie jest. Nie próbuj manipulować swoimi emocjami w danym momencie." "Tym sposobem cokolwiek dzieje się w twoim życiu, zawrzyj pokój z negatywnymi emocjami, bo przecież i one przeminą. One są częścią całości, może akurat nie zdajesz sobie z tego sprawy. Ja na to mówię „bóle przejściowe”. Twoje serce rośnie, kiedy pogrążone jest w bólu, kiedy cierpisz. Ale taka jest konstrukcja rzeczywistości, pogódź się z tym. Zaprzyjaźnij się z tym, a odkryjesz, dlaczego przez to przechodzisz, jaka miała być w tym lekcja dla ciebie. " Ciekawe jest to, że w psychologii po...