Posty

Obraz
O optymistach i pesymistach   O optymistach i pesymistach   krąży sporo mniej lub bardziej dowcipnych powiedzeń, np. „optymiści to niedoinformowani pesymiści”, „optymiści uważają ten świat za najlepszy ze wszystkich możliwych światów, a pesymiści to wiedzą”, „optymista b udząc się rano myśli, że świat stoi przed nim otworem, pesymista wie, co to za otwór…”. Ogólnie z tych opinii wynika, że optymiści patrzą na świat przez „różowe okulary” - spodziewają się dobrego nie mając ku temu podstaw. Pesymiści zaś wiedzą „jak jest naprawdę”. Jeżeli weźmiemy to obiegowe powiedzenia poważnie to uczenie młodych ludzi optymistycznego podejścia do życia może się wydać nieuczciwe i, co gorsza , niebezpieczne . Przecież w życiu zdarzają także złe rzeczy. Jeśli więc będziemy przekonywać dzieci do spodziewania się dobrych chwil to narażamy je na rozczarowania. Nie ostrzeżemy też przed niebezpieczeństwami. Więc może – dla ich dobra, przygotowując je do „realnego” świata – darujmy sobie optymist...
Obraz
"Poniedziałkowy stres" W reklamie telewizyjnej „środka na uspokojenie” jakiś gość mówi, że 2 na 3 Polaków przeżywa w poniedziałek stres idąc do pracy. Radzi wziąć te prochy i „po sprawie”. Nie, nie po sprawie.  Po pierwsze p rochy tak nie działają .   Po drugie p o sprawie będzie jeśli zniknie przyczyna stresu. Jego przyczyną może być to, że w pracy tym „2 na 3 Polakom” jest po prostu paskudnie. Paskudnie – bo „szef to idiota”, bo pracownicy to „lizusy” i „lewusy”, praca jest „bez sensu”, „otumania”, bo „marnujemy się” w niej, bo „za mało” nam płacą, itd. To opinie, a nie opisy.  To opinie a nie opisy. Jeżeli tak o swojej pracy myślimy to mamy kilka wyjść. Możemy zmienić swój sposób myślenia o pracy (przecież nasze emocje są wynikiem naszego postrzegania i myśli o rzeczywistości)  Czasem jednak jakbyśmy nie myśleli to i tak niczego nie zmieni.w naszych emocjach związanych z pracą.  To ewidentny znak, że ta praca jest nie dla nas. Emocjom na ogół warto w...
Obraz
J est tylko TERAZ. Wczoraj oglądałem film na Planete+ o pewnym nielicznym plemieniu Indian, tym jak pojmują i opisują świat oraz o kłopotach, na jakie tym pojmowaniem, narazili się ludzie z naszego świata.   Jedna rzecz zwróciła szczególnie m oją uwagę. W języku tych Indian jest tylko czas teraźniejszy. Nie mają słów na określeń przeszłości i przyszłości. Ciągle żyją w TERAZ.  Amerykanin, który przyjechał tam, aby ich nawracać na chrześcijaństwo i spędził wśród nich ok. 30 lat, mówił, że są wyjątkowo spokojni, radośni, trudno ich zdenerwować.   Pomyślałem, że jak się żyje wśród obfitej roślinności w nad brzegiem rzeki obfitującej w ryby, temperatura nie spada poniżej 20 stopni, nie ma się chęci na posiadanie samochodów, telewizorów OLED, nie dąży się do zrobienia wrażenia na innych nie mówiąc o podbijaniu świata - to rzeczywiście można nie mówić o przeszłości, przyszłości i być zrelaksowanym.   Nasz klimat jest "odrobinę" inny (tydzień temu -25 C), w rze...
Obraz
Na pewnym spotkaniu podczas rozmowy o zmianach w naszym życiu, pojawiło się pytanie: czy nie czasem jest za późno na niektóre z nich.  No bo nawet koloru włosów już „w pewnym wieku nie wypada zmieniać” a co dopiero mówić o zmianie pracy, trybu życia, miejsca zamieszkania, partnera / partnerki?! Zdarza się nam usłyszeć lub mówić – na to już jest za późno. „Planowałem wyjazd do Indii, ale teraz już jest za późno”. Czasem też można usłyszeć, że na coś jest za wcześnie : „planowałem wyjazd do Indii ale jeszcze nie teraz. Zrobię to później jak…(dzieci dorosną, zarobię więcej, przejdę na emeryturę itd.)”. Gdy tak mówimy, to dajemy wyraz naszemu przekonaniu, że dla pewnych zmian jest przypisany pewien właściwy czas. Jak ten czas minie lub jeszcze nie nadszedł to zmian nie wprowadzamy. Ba, nawet nie możemy wprowadzać! Siła wyższa, nie ten CZAS! Na pewno? Rozważmy taką hipotezę: Wskazywanie odpowiedniego czasu dla zmian to sposób na osłabienie przykrych emocji związanych z nie ...
Obraz
Jak zostać szczęśliwym człowiekiem? „Uważamy następujące prawdy za oczywiste: że wszyscy ludzie stworzeni są równymi, że Stwórca obdarzył ich pewnymi nienaruszalnymi prawami, że w skład tych praw wchodzi życie, wolność i swoboda ubiegania się o szczęście…” -  Deklaracja niepodległości USA z 1776 roku.  Święta już mamy za sobą. Był to czas spotkań, odpoczynku, dobrych emocji, innego trochę niż zazwyczaj jedzenia, zabawy i … składania życzeń. Bardzo często życzyliśmy innym osobom szczęścia. Tylko właściwie, czy to ważne być szczęśliwą/ szczęśliwym? Na te pytanie odpowiedz sobie sam/sama. Jeśli uznasz, że NIE – nie warto czytać dalej. A jeżeli uznasz, że TAK – rozważ to, co piszę. Amerykanie ponad 250 lat temu szczęście wymienili obok życia i wolności.  No tak, ale to było dawno i daleko stąd. Czasem idą ulicami Białegostoku patrząc w twarze mijanych osób zastanawiam się, czy w ogóle myślą o szczęściu, czy chcą być szczęśliwi? Widząc smutne twarze mam...
Obraz
Kolejny rok za nami. Nowy rok to okazja i pretekst do  podjęcia decyzji o zmianach w naszym życiu. Do niektórych z tych postanowień przygotowywaliśmy się już wcześniej, ale znajdowaliśmy jakieś wytłumaczenia - pracy za dużo, jesień ponura, trzeba przygotować święta, itd. Po pierwszym stycznia wymówki się skończyły! Nowy rok to nowe nadzieje, nowe pomysły i czas na zmiany. Więc wielu z nas podejmuje solidne postanowienia noworoczne. Często dotyczą tego, czego nam zabrakło w starym roku – obiecujemy sobie, że będziemy bardziej dbać o zdrowie (rzucimy palenie, schudniemy, przytyjemy, zaczniemy biegać, pójdziemy na siłownię, basen), zadbamy o relacje z bliskimi (więcej czasu z dziećmi, romantyczne wyjazdy z żoną, częstsze odwiedzanie rodziców), zdobędziemy pracę lub zmienimy ją na lepszą (spokojniejszą, bardziej emocjonującą, lepiej płatną, z przyzwoitszym szefem/szefową), spełnimy któreś ze swoich marzeń (wyjedziemy do Nepalu, zbudujemy altanę w ogrodzie), itd. Z postanowieniami no...
Ile razy w ciągu dnia się denerwujemy? A czy w ogóle ktoś to liczy? Właściwie po co to liczyć? Denerwujemy się i już. Denerwujemy się  korki na ulicach, szefa, który znowu się nas czepia, koleżankę, która obiecała i nie zrobiła itd. Denerwujemy się na męża, żonę, dzieci, teściową itd. Czasem tyle nerwów jest w nas, że chcielibyśmy gdzieś się zaszyć i przeczekać… Tyle, że tak nie możemy zrobić - przecież rodzina, praca, wkrótce Święta… Więc uwijamy się, żeby z wszystkim zdążyć i o każdym pomyśleć i denerwujemy się wzdychając „przecież takie jest życie”.  Nawet do końca nie zdajemy sobie sprawy, co kryje się w tym zdenerwowaniu. Może tam być złość, smutek, rozczarowanie.  Są to emocje, których nie lubimy. I słusznie – powiedziałoby nasze ciało. Te emocje mają bowiem niekorzystny wpływ na to, co się z nim dzieje. Złość to czynnik chorobotwórczy stawiany w jednym rzędzie obok braku ruchu, złej diety, palenia i nadużywania alkoholu. Często przeżywane zdenerwowanie moż...