Przejdź do głównej zawartości

W pogoni za nagrodami


Czy zdarzyło ci się zrobić po raz kolejny coś "głupiego, złego, bez sensu"?
Coś, po czym, na samą myśl, nawet teraz czujesz się "nie fajnie"?
Zastanawiałeś/łaś się, jak dochodzi do tego, że powtarzasz „nie fajne” zachowania?
Przecież jesteś na ogół dobrym i rozsądnym człowiekiem...
Dobrzy i rozsądni ludzie - jak wszyscy ludzie - robią czasem coś "głupiego i złego".
To część naszego człowieczego dziedzictwa.
Do tego dziedzictwa należy też refleksja i chęć poprawy. Więc proponuję, aby zastanowił/-ła się przez chwilę, jak mogło dojść do tego, że zachowałeś się w sposób, którego teraz żałujesz.
Zgodzisz się, że ludzie podejmują działania, za wykonanie których otrzymują coś dla nich ważnego. Nazwijmy to nagrodami. Nagrody mogą być różne - pensja w pracy, pomoc
w sprzątaniu, seks, uśmiech, pochwała, dostrzeżenie przez innego człowieka.
Procedura sięgania po nagrodę wygląda (w uproszczeniu) tak: pojawia się w Tobie myśl i/lub emocja, pod jej wpływem podejmujesz jakieś zachowanie, otrzymujesz nagrodę za te zachowanie, chcąc jak najczęściej dostawać nagrody, zachowanie powtarzasz za każdym razem, gdy pojawi się ta myśl i/lub emocja.
W sumie tak działa wychowywanie. Wyobraź sobie, że jako dziecko widzisz, że tacie rąk zabrakło do niesienia zakupów z Biedronki. Pomagasz. Tata wpada w entuzjazm uśmiechając się do ciebie, chwaląc, opowiadając teraz i później wszem i wobec, jakie to ma dobre dziecko (”jego krew”!). Czujesz satysfakcję. To twoja nagroda. Więc pomagasz teraz i później (może nawet nie tylko tacie). Chcesz przecież, jak najczęściej tak się czuć.
Czy dzieci tak analizują ten proces „od myśli do powtarzania zachowania”?
Raczej nie - chyba, że wyjątkowo są refleksyjne lub mają rodziców pasjonujących się psychologią :).
W ten sposób uczymy się wielu całkiem fajnych rzeczy. W ten sam sposób uczymy się też „nie fajnych”. Wyobraź sobie: w domu rodzice nie zauważają ciebie zajęci „walką z codziennością”
- jest ci smutno. Zaczynasz demolować dom (tu naśmiecisz, tam coś zepsujesz). Rodzice reagują – „regulują, strofują”, ale w sumie to zauważają! Ta ich uwaga jest dla ciebie nagrodą. Wprawdzie prócz satysfakcji, że zauważyli ciebie, czujesz też lęk i złość, ale satysfakcja wygrywa. Więc następnym razem, gdy pomyślisz, że nikt ciebie nie zauważa znowu „zrobisz coś na diabła”. Znowu otrzymasz nagrodę – uwagę innych. Z czasem nie będzie ci nawet przeszkadzało to, że ta uwaga to „regulowanie i strofowanie”. Lepsza taka uwaga niż żadna! Będziesz tylko coraz częściej myślała/myślał „takie jest życie”. Będzie ci „źle” i „dobrze” jednocześnie.
Gdy dzieci stają się starszymi kilkudziesięcioletnimi dziećmi nadal mogą zachowywać się wg. nieświadomych schematów nauczonych się w zamierzchłej przeszłości. Powtarzają w „dorosłych wersjach” zachowania "głupie, złe i bez sensu". Te zachowania dla nich nie są takie. Gdzieś za nimi kryje się dążenie do nagrody. Tylko, że jednocześnie te zachowanie przynoszą im (a także ludziom wokół nich) straty– ktoś z nimi zerwie kontakt, ktoś odmówi współpracy, ktoś wsadzi do więzienia, itp.
Więc, gdy zdarzy ci się zrobić znowu coś, czego żałowałeś /żałowałaś już wcześniej, zastanów się, jakiej nagrody mogła się domagać twoja nieświadomość? Rozszyfrowanie tej zagadki pozwoli się uwolnić od powtarzania zachowań "głupich, złych i bez sensu".
Choć oczywiście będziesz mógł/mogła dalej je powtarzać tylko , że teraz świadomie. W końcu
ty tu rządzisz. Będziesz mógł/mogła też postępować inaczej – tak aby być bardziej z siebie dumną/dumnym i lepiej dbać o to, co dla ciebie ważne. Oczywiście możesz też skorzystać
z pomocy psychoterapeuty/-tki – zawodowego specjalisty/ zawodowej specjalistki od odkrywania i zastępowania destrukcyjnych, nieświadomych schematów myślenia i zachowania.
Artur Brzeziński

W analizie związków   „ myśli - emocje – działanie – nagroda – konsekwencje” pomocne może być dla ciebie uzupełnienie poniższej tabeli
Pytania
Opis
Co się wydarzyło? Kiedy? Gdzie? Kto uczestniczył w tym wydarzeniu





Co myślałeś w trakcie tego wydarzenia?








Jak poczułaś/poczułeś się w związku z tym wydarzeniem, zarówno emocjonalnie, jak i fizycznie?





Co chciałeś/chciałaś zrobić pod wpływem odczuwanych wówczas emocji?





Co zrobiłeś/-łaś i powiedziałeś/-łaś?





Jaka emocjonalna nagroda  mogło, twoim zdaniem, wynikać z twojego zachowania?





Jakie widzisz długotrwałe skutki  związane z tym zachowaniem?






Jakie możesz wyciągnąć wnioski, które wypłynęłyby na twoje zachowanie w przyszłości?



Co (jeżeli cokolwiek) chcesz zmienić na przyszłość w swoich zachowaniu w podobnych sytuacjach?



Na podstawie: McKay M. Wood J. Brantley J. , Terapia Dialektyczno-behawioralna, 2015 

Komentarze

  1. Jak to czytałam to widziałam małą dziewczynkę (siebie) i mamę która nie miała czasu na nic. Wow. Cudowne są te wpisy.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Gdy czas się zatrzymuje...

Kiedy ostatnio tak się w coś zaangażowałaś/-łeś, że zapomniałaś/-łeś o „bożym świecie”? Co wówczas robiłaś/-eś? Pamiętasz, jak się wtedy czułaś/-łeś? Psycholog z USA o typowo amerykańskim nazwisku Mihaly Cszikszentmihalyj stan, w którym czujemy się w pełni zaangażowani w to, co robimy, nazwał stanem przepływu (flow). Zdarza się on nam, gdy: podejmujemy się zadania, którego wykonanie wymaga wykorzystania w pełni naszych zdolności, mamy jasny cel, otrzymujemy natychmiastową informację zwrotną, czujemy, że kontrolujemy sytuację. Wtedy „czas zatrzymuje się” a my znikamy w tym, co robimy – przestajemy myśleć o innych sprawach, naszych rozterkach, planach i pilnych rzeczach do wykonania. Lubimy ten stan. Chcemy go doświadczać jak najczęściej i jeżeli się tak dzieje rośnie nasze poczucie „dobrostanu”. Poczucie przepływu może być źródłem informacji o tym, co warto, abyśmy w życiu robili – także zawodowo (oczywiście, jeśli nam zależy na poczuciu dobrostanu...). Jeżeli gotowanie jest naszą pa

Od "czarnowidztwa" do "jasnowidztwa"

Co myślisz o przyszłości? Boisz się jej, czy czekasz na nią z radością? Jesteś „czarnowidzem /-dzką”, czy „jasnowidzem/-dzką”? Jak się z tym czujesz? Spodziewanie się najgorszego – „czarnowidzenie” – ma długą historię. Tak długą, jak historia naszego gatunku. Nasi przodkowie spodziewając się „najgorszego” gromadzili zapasy, budowali schronienia.  Tak powolutku, pomalutku zbudowali cywilizację, w której jutro dla miliardów ludzi (ale nie wszystkich niestety) jest bezpieczne. Skłonność do negatywnych oczekiwań nadal jest w nas choć nasza rzeczywistość różni się do tej sprzed tysięcy lat. Współcześnie ta skłonność może nam szkodzić. Kłopot pojawia się, gdy „czarnowidzimy” wiele i często. Tak wiele i tak często, że tracimy radość z życia. „Lepiej się nie spodziewać czegoś dobrego, bo można zapeszyć. Można się też mocno rozczarować. Wówczas będzie bardziej bolało niż gdybyśmy się nie nastawiali pozytywnie. Właściwie to nawet lepiej nastawić się negatywnie. Wówczas, jak nasze przew

Nim będzie za późno...

Sue Johnson, twórczyni Terapii Skoncentrowanej na Emocjach, wyjaśnia, że w związku, w którym dzieje się źle - partnerzy oddalają się od siebie - ich relacja przechodzi przez cztery etapy: 1. Złość i sprzeciw – Atakujemy drugą osobę domagając się jej uwagi. Niestety pod krytyką trudno dostrzec pragnienie bliskości i sytuacja pogarsza się. 2. Przywieranie i poszukiwanie – Prosimy, niemal błagamy druga osobę, aby poświęciła nam uwagę, znalazła czas dla nas, przytuliła. 3. Depresja i utrata nadziei – Gdy ani „groźby, ani prośby” nie skutkują to pojawia się rezygnacja i smutek. Uznajemy, że już nic się nie da zrobić. Rezygnujemy z dalszych interwencji wobec tego drugiego/tej drugiej albo grozimy ostatecznym rozstaniem. 4. Odłączenie – Jesteśmy pogodzeni w sobie, że związek już wygasł i nie walczymy już o tę relację. Zaczynamy prowadzić odrębne życie. Rozstanie z czasem zostanie sformalizowane… Zdaniem Sue Johnson, gdy związek wkroczył w czwartą fazę nie można już go uratować. Więc na terapi