wtorek, 26 maja 2015

Jak się pozbyć niechcianych myśli?

Czasem martwimy się „za dużo i na zapas”. Wyobrażamy sobie negatywne konsekwencje przyszłych zdarzeń (które mogą przecież nie nastąpić). Ciągle przypominamy minione sytuacje i wracamy do nieprzyjemnych myśli i uczuć, które im towarzyszyły. W ten sposób zatruwamy sobie (i innym) teraźniejszość. Może nie skutkować racjonalne myślenie, że nie warto przejmować się tym, co już było lub nie wiadomo, czy nadejdzie. 
Zdjęcie użytkownika Dobre życie, czyli psychologia pozytywna na co dzień.Co w tej sytuacji robić?
Tłumienie nie chcianych myśli nie działa. Kosztuje mnóstwo energii i - jak pokazują pewne badania - prowadzi do wzmocnienia myśli, których chcemy się pozbyć.
Zdaniem amerykańskiego psychologa Daniela Wegnera bardziej skuteczne są następujące pomysły:
1. Przeszkadzaj sobie samemu w snuciu myśli, których chcesz uniknąć. Zacznij myśleć o czymś innym. Wybierz jedną konkretną rzecz, której poświęcisz uwagę. Jeśli twój umysł będzie wracał uporczywie do pierwotnej myśli zaakceptuj to i znowu zacznij myśleć o tym, co wybrałaś.
2. Znajdź specjalny czas na „martwienie się”. Scarlett O'Hara w „Przeminęło wiatrem” mówiła „pomyślę o tym jutro”. Przeznaczając np. 30 minut w ciągu dnia na trudne myśli możemy niejako „dać wolne” od nich swojemu umysłowi na resztę dnia. Może się też okazać, że gdy przyjdzie „czas martwienia się” nie będziemy wcale mieli na to ochoty – po prostu nie lubimy żadnego przymusu.
3. Zmierz się ze zmartwieniem. Dla niektórych osób dobrym rozwiązaniem jest świadome skoncentrowanie uwagi na niepokojących myślach. Wyobrażenie sobie zagrożenia, trudności może czasem pomóc w pozbyciu się uporczywych myśli na ten temat.
4. Zaakceptuj niechciane myśli. Wyobraź sobie, że siedzisz w kinie. a na ekranie pokazywane są twoje myśli. Zobacz, jak pojawiają się. Nie walcz z nimi, nie zaprzeczaj im i nie uciekaj od nich.
Pozwól, aby zostały zastąpione innymi. W naszym umyśle stale trwa gonitwa myśli więc z pewnością po niechcianej myśli pojawią się inne.
5. Medytuj. Skoncentruj swoją uwagę na oddechu. Powoli wdychaj i wydychaj powietrze korzystają z przepony. Zwróć uwagę, jak powietrze wypełnia twoje płuca. Myśl, o tym jak ruch brzucha z nich je wyciska. Poczuj swoje ciało, wsłuchaj się w to, słyszysz, przyjrzyj się otaczającym cię kolorom.
6. Pomyśl dobrze o sobie. Przypomnij sobie to, z czego jesteś dumna, co osiągnąłeś. Pozostań chwilę z tymi myślami.
7. Napisz to. Czasem warto swoje niechciane myśli, zmartwienia „wyjąć z siebie” i zapisać je. Możesz w ten sposób symbolicznie się ich pozbyć.
Powyższe pomysły znajdują pewne potwierdzenie w eksperymentach nie są jednak idealnym panaceum na każdą myśl i dla każdego. Tym nie mniej warto sięgnąć do nich – do wybranych, do wszystkich, łączyć je w dogodne dla nas konfiguracje. W ten sposób możemy znowu odzyskać nasze myśli dla nas.
Warto!
Artur Brzeziński - coach.

piątek, 22 maja 2015

Gdy czas się zatrzymuje...



Kiedy ostatnio tak się w coś zaangażowałaś/-łeś, że zapomniałaś/-łeś o „bożym świecie”?
Co wówczas robiłaś/-eś? Pamiętasz, jak się wtedy czułaś/-łeś?
Psycholog z USA o typowo amerykańskim nazwisku Mihaly Cszikszentmihalyj stan, w którym czujemy się w pełni zaangażowani w to, co robimy, nazwał stanem przepływu (flow).

Zdarza się on nam, gdy:
podejmujemy się zadania, którego wykonanie wymaga wykorzystania w pełni naszych zdolności, mamy jasny cel, otrzymujemy natychmiastową informację zwrotną, czujemy, że kontrolujemy sytuację.
Wtedy „czas zatrzymuje się” a my znikamy w tym, co robimy – przestajemy myśleć o innych sprawach, naszych rozterkach, planach i pilnych rzeczach do wykonania.

Lubimy ten stan.

Chcemy go doświadczać jak najczęściej i jeżeli się tak dzieje rośnie nasze poczucie „dobrostanu”.
Poczucie przepływu może być źródłem informacji o tym, co warto, abyśmy w życiu robili – także zawodowo (oczywiście, jeśli nam zależy na poczuciu dobrostanu...).
Jeżeli gotowanie jest naszą pasją to może jakiś mały (na początek) bar?
Jeżeli zatracamy się pieląc, sadząc, przycinając to może sklep ogrodniczy, uprawa roślin leczniczych?
Jeżeli lubimy pisać, to może warto w końcu wysłać do jakiegoś wydawnictwa rozdział naszej książki?
Jeżeli nawet nie założymy baru, uprawy lub nie wydamy książki to przeznaczając w swoim życiu więcej miejsca na te aktywności zadbamy o nasze poczucie szczęścia i naszych bliskich, z którymi nim się podzielimy.