wtorek, 18 lipca 2017

Podobno motyl żyje tylko dwa tygodnie...

Czasem, aby dojść do "ładu z własnym wnętrzem" potrzebujemy impulsu z zewnątrz. Dzieje się coś, co skłania nas do myślenia "dalej tak być nie może" i wówczas zabieramy się za wewnętrzne zmiany. Bez tego zewnętrznego impulsu możemy dryfować niesieni przez fale losu godząc się na niedogodności, pocieszając się, że są tylko drobne i przemijające. Myślimy, że kiedyś będzie lepiej, kiedyś sięgniemy po to, co dla nas ważne, kiedyś zaczniemy żyć na prawdę. Kiedyś... 
Czasem jednak nawet impuls z zewnątrz nie skłania nad do refleksji. Uznajemy, że to świat jest niedobry, niedobrzy są inni i kontynuujemy swój dryf coraz bardziej zdziwieni, zezłoszczeni i zgorzkniali. Coś nam przeszkadza. Może nieświadoma niechęć do przyznania się przed sobą do błędów? Może lęk przed akceptacją strat? A może po prostu nie wiemy, co mamy zrobić? Choć tutaj może pomóc rozpoczęcie poszukiwań wskazówek.

Nie mamy wieczności przed nami. 
Jak piękne motyle - mamy ten krótki czas "tego lata". 
Jeżeli nie wykorzystamy go właściwie nie będzie "kolejnego lata", nie będzie "kiedyś"...

czwartek, 6 lipca 2017

ZRÓB SOBIE PRZYJEMNOŚĆ!



W książce w książce "Terapia Dialektyczno Behawioralna. Trening umiejętności" jej autorka Marsha M. Linehan przedstawia "Sposób na budowanie satysfakcjonującego życia" . Pierwszym elementem tego sposobu jest robienie tego, co sprawia nam przyjemność. Wydaje się, że akurat do tego nikogo nie trzeba zachęcać. Niestety takie proste to nie jest - wielu z nas (zwłaszcza tych ze "starszym" peselem) dbanie o swoją przyjemność uważa za podejrzaną. Najpierw obowiązki - praca, dom, rodzina - a potem... już nie ma siły na nic innego prócz zalegnięcia z martwym wzrokiem przed telewizorem. W ten sposób nie "ładujemy swoich akumulatorów" i w końcu - gdy wyczerpią się robieniem, tego co "powinniśmy" - będziemy mieli problem z "uruchomieniem silnika" - nie będzie nam się chciało rano nawet wstać...
Więc w trosce o nasze satysfakcjonujące życie (a także satysfakcję naszych bliskich - ciężko przecież wytrzymać z kimś ciągle zmęczonym i smutnym) zróbmy sobie jakąś przyjemność. 

Dzisiaj. Teraz. Może być coś drobnego, coś na chwilę, ale ZRÓBMY TO!

W książce Marshy M. Linehan jest także lista propozycji. Poniżej niektóre z nich. A jakie ty masz pomysły na przyjemności?

Lista:
Przypominanie sobie słów i uczynków kochających ludzi
Śpiewanie w domu
Spędzenie dnia na „nicnierobieniu”
Całowanie się z kimś
Fantazjowanie o przyszłości
Myślenie o swoich zaletach
Pójście na basen
Robienie czegoś nowego
Patrzenie na księżyc, gwiazdy,
Zachowywanie diety
....

czwartek, 29 czerwca 2017

Etykiety w naszej głowie

Srikumar Rao w swojej książce „Jak działa szczęście” zwraca uwagę na ludzką tendencję do przyklejania etykiet do wszystkiego co nam się zdarza. Z tym, że te etykiety są tylko dwóch rodzajów – „to dobrze” i „to źle”. Są jeszcze tylko odcienie – od „bardzo” do „trochę”. Gdy zdarzy nam się „coś” – np. zepsuł nam się samochód to w naszych umysłach pojawia się lśniąca etykieta „to źle” , a gdy okaże się, że koszt naprawy przekracza możliwości naszego budżetu to zmieni się ona na „to bardzo źle”. Gdy dostaniemy podwyżkę w głowach zaświeci się „to dobrze”., itd. W sumie wydaje się to naturalne i pożyteczne. Wiemy do czego dążyć (podwyżek) i czego unikać (zepsutych samochodów) . Kłopot polega na tym, że każdej etykiecie towarzyszą emocje. Właściwie to te emocje też ją tworzą. Myślimy „To źle” i czujemy złość, smutek, żal. Myślimy „to dobrze” i czujemy radość, dumę, akceptację. Gdy etykiet „to źle” jest znacznie więcej niż „to dobrze” obniża nam się nastrój. Czasem aż do depresji. Wówczas właściwie wszystko, co nam się zdarza, jest zaetykietowane „to źle”.
Rao w trosce o nie psucie nastroju proponuje rezygnację z etykiet. Więc jak się samochód zepsuł to … jest zepsuty i jedyne co warto to zastanowić się, jak (i za co) go naprawić. Bez rozważania, czy to źle, czy dobrze. Nie wydaje mi się, aby było możliwe i użyteczne zrezygnowanie z etykiet i towarzyszących im emocji. Ostatecznie ewolucja po coś wyposażyła nasze umysły w tę tendencję. Rezygnacja z etykiet mogłaby pozbawić nas też przyjemnych emocji. Świat może i nie byłby tak czarno – smuty ale też i nie byłby kolorowo – radosny. Tym nie mniej warto się zastanowić nad częstotliwością oraz znaczeniem nadawanych przez nas automatycznie etykiet – zwłaszcza tych „to źle”. Czasem pewne rzeczy po prostu warto przyjąć takimi jakimi są (szczególnie, gdy nie mamy na nie wpływu) i zrezygnować z gderania „to źle”.

piątek, 24 marca 2017

O myśleniu "szybkim" i "wolnym"

Uczymy się chodzić, jeździć na rowerze, pisać, rozwiązywać równania z dwoma niewiadomymi i prowadzić rozmowy z szefem itd. W szkole nie trafiamy na zajęcia z nauki myślenia. Możemy myśleć, że myślenia uczymy się niejako w „międzyczasie”. Rzeczywiście ta umiejętność jest elementem naszego wyposażenia ewolucyjnego. Rozwijamy ją obserwując dorosłych, ucząc się poprzez doświadczenie, pewne procedury wpaja się w szkołach.
Rzadko zastanawiamy się, jak myślimy: jaki jest wpływ emocji? jakie przyjmujemy założenia, punkt widzenia? czy bierzemy pod uwagę wszystkie czynniki? co wiemy, a co tylko nam się wydaje?
Wiele decyzji podejmujemy bezrefleksyjnie kierując się tym, co robią (a raczej myślimy, że robią) osoby w podobnych sytuacjach, tym, co nam ktoś powiedział, co wydaje się nam na pierwszy rzut oka słuszne. W takim myśleniu idziemy na skróty – przekonania, stereotypy, przyzwyczajenia prowadzą nas od wyboru do wyboru. Jak napisały Susan T. Fiske i Shelley E. Taylor ludzie są „skąpcami poznawczymi” – zazwyczaj nie zastanawiają się głębiej na tym, co robią. To właściwa strategia w przypadku świata, który nie ulega zmianom i sprawdzają się wypracowane od dawna zachowania. 
Cechą współczesnej rzeczywistości jest zmienność i nieprzewidywalność. Ukończenie szkoły nie gwarantuje, że podejmiemy pracę związaną z wykształceniem. Założenie lokaty w banku czy obiecującym wysokie zyski funduszu inwestycyjnym nie daje pewności zysków (czy nawet odzyskania swoich pieniędzy jak się boleśnie ostatnio przekonało tysiące Polaków). 
W tej sytuacji nabiera znaczenia właśnie jakość naszego myślenia. Laureat Nagrody Nobla Daniel Kahneman pisze o myśleniu szybkim (intuicyjnym) i myśleniu wolnym (świadomym). Myślenie świadome to obserwowania procesów, jakie prowadzą nad do dokonania wyboru. Można tu wskazać dwa typy myślenia : myślenie krytyczne i myślenie twórcze. Oba uzupełniające się i użyteczne w różnych sytuacjach. Umiejętność myślenia krytycznego jest przydatna, gdy mamy dokonać wyboru spośród dostępnych możliwości. Wówczas gromadzimy dane na ich temat, analizujemy je oceniamy, bierzemy pod uwagę własne przekonania, założenia i wartości a następnie dokonujemy świadomego wyboru. Tak podjętą decyzję rozumiemy i możemy ją uzasadnić. Mamy też spore szanse, że będzie to dobra dla nas decyzja.
Procedury myślenia twórczego warto stosować wówczas, gdy rzeczywistość nie oferuje atrakcyjnych dla nas rozwiązań. Wówczas możemy poprawić, zmodyfikować, rozwinąć, uzupełnić, zmienić te rozwiązania, które istnieją lub stworzyć coś całkowicie nowego. Kariery Steva Jobsa (twórcy iPhona) czy Marka Zuckerberga (twórcy Facebooka) są właśnie przykładem efektywnego twórczego myślenia.