poniedziałek, 20 czerwca 2016

Traktuj siebie tak, jaki/jak możesz być, a będziesz się taki stawał/stawała...


"Traktuj człowieka tak, jaki jest..." A jaki jest? Dla ciebie jest dzisiaj taki, dla kogoś inny, jutro będzie jeszcze inny. Tak, jak i Ty raz jesteś "taki/taka" a raz "taki/taka". A w ogóle skąd pomysł, że możemy wiedzieć "kto, jaki jest"? Gdy patrzysz na innego człowieka może się on ci wydawać "taki i taki". Jeżeli ktoś wydaje ci się "nudną zrzędą" i będziesz go traktować, jak "nudną zrzędę" to masz spore szanse, że wobec ciebie będzie się zachowywał, jak "nudna zrzęda".
"Traktuj człowieka tak, jaki być może..." Przyjrzyj się na nowo "nudnej zrzędzie", potraktuj ją inaczej niż "nudną zrzędę". Dasz wtedy szansę tej osobie, sobie, wam. Może okazać się, że jest wam lepiej ze sobą. Może się okazać, że nic się nie zmieniło.
Dowiesz się tylko wtedy, gdy spróbujesz:)
A co by się stało, gdybyś siebie zaczął/zaczęła traktować inaczej, niż myślisz, że jesteś? co by się stało, gdybyś zaczął/zaczęła siebie traktować, tak jak, kogoś kim mógłbyś/mogłabyś być? Może stałabyś się taka/ stałbyś się taki? Może nie...

Dowiesz się tylko wtedy, gdy spróbujesz:)

środa, 15 czerwca 2016

Jak radzić sobie z "negatywnymi" ludźmi?


Na nasze samopoczucie olbrzymi wpływ mają inni ludzie. W trosce o siebie warto otaczać się osobami, które są życzliwe, uśmiechnięte, akceptujące nas i gotowe do współpracy. Zdarza się, że prócz takich osób przychodzi nam mieć do czynienia z ludźmi, którzy są ponurzy, wrogo do nas (i świata) usposobieni, doszukujący się „dziury w całym” i gotowi do zrobienia nam krzywdy. W trosce o własne samopoczucie (i bezpieczeństwo) najlepiej ograniczać kontakty z takimi osobami. Czasem jest to jednak trudne (nie wybieramy sobie krewnych, nie zawsze możemy wybrać szefa i współpracowników).
Barbara L. Fredrickson w książce „Pozytywność” proponuje następujące procedury radzenia sobie z „negatywnymi”:

I. Modyfikowanie sytuacji. Zmień sposób, w jaki odnosisz się do tej osoby. Okaż jej zainteresowanie i otwartość. Zadawaj więcej pytań. Zaproponuj pomoc. Powiedz coś pozytywnego. Zobacz, co się stanie. Może spotkasz się ze wzajemnością. Może nie - ale przynajmniej sprawdziłaś/-łeś, że to w tej sytuacji nie działa.

II. Inne podejście. Przemyśl swoje nastawienie do różnych cech „trudnej” osoby. Co dostrzegasz w niej pozytywnego? Za co można ją cenić? Za co mogą ją cenić inne osoby? Poszukaj tego, nawet jeśli to wymaga pewnego wysiłku.

III. Zmiana znaczeń. Pomyśl, czego możesz się nauczyć z relacji z tą osobą? jak możesz inaczej zinterpretować sytuację, w której się znajdujecie? Zdarza się, że w innych osobach nie lubimy takich cech, które z jakiegoś sposobu są ważne dla nas. Zastanów się więc, co twoje postrzeganie drugiej osoby, jako „negatywnej” mówi o tobie samej/samym. To, że nie lubisz w niej np. „tupetu” może oznaczasz, że w głębi duszy sam/sama chciałbyś/ -abyś mieć tego więcej. Jak więc mogłabyś/mógłbyś nauczyć się tego od tej osoby? (oczywiście w stopniu zgodnym z tobą).



Czy skorzystasz z tych pomysłów, czy nie i w jakim stopniu to oczywiście Twoja decyzja. Jeżeli chcesz zmienić relacje z kimś „negatywnym” zrób jednak cokolwiek innego niż do tej pory robiłaś/robiłeś. Tylko w ten sposób możesz uzyskać inny niż do tej pory rezultat.

Jak dbać o siebie?


Znalazłem gdzieś w sieci i spolszczyłem.

piątek, 10 czerwca 2016

Jak często się martwisz?

Jak często się martwisz? Często widzisz wokół zagrożenia i lękasz o przyszłość? Przypominasz sobie trudne sytuacje i smucisz się przeszłością? Masz żal do życia, innych ludzi? Złościsz się, że nie jest tak, jak „powinno być”? Dobrze Ci z takim myśleniem i emocjami?
Jeżeli TAK - nie czytaj dalej. 
Jeżeli NIE to poświęć te 4 minuty na czytanie, a później znacznie więcej na myślenie o Twoim myśleniu. 
Można czasem tu i ówdzie usłyszeć o tyranii pozytywnego myślenia. 
A przecież negatywne myślenie jest takie cudowne. 
Przynosi wiele korzyści. 
- mobilizuje do przygotowania Planu B,
- martwiąc się wydaje się nam, że coś robimy wówczas, kiedy nic nie można zrobić,
- możemy myśleć o tym, jacy jesteśmy wyjątkowi (przecież „cierpienie uszlachetnia”!?),
- wyjaśnia to nasze wredne zachowanie wobec innych (bo przecież to nie my „trujemy” tylko „takie jest życie”), 
- usprawiedliwiamy się w ten sposób z zaniechania działania (bo przecież i tak wszystko jest „bez sensu”), 
- dzięki niemu pozwalamy sobie na pocieszanie się w niezdrowy sposób (no bo jeżeli wszystko jest „do d…” to czy nie należy się nam ta chwila zapomnienia przy/podczas […] - tu wpisz swój ulubiony sposób na „odlot od rzeczywistości”.

Swoje negatywne myślenie możemy też znakomicie usprawiedliwić: 
- myślę tak ponieważ niedobre rzeczy mi się zdarzyły (i w ogóle świat jest paskudny),
- tak „wszyscy inteligentni” mówią (tylko „mniej inteligentni” cieszą się nie wiadomo z czego),
- wokół są negatywnie myślący ludzie więc, jak ja mogę myśleć inaczej (zawsze znajdziemy jakiegoś „negatywca” wokół siebie, uznamy go za „wszystkich” i zawsze możemy nie zauważyć „myślących inaczej”),
- nie zależy to ode mnie, jak myślę (po prostu „taki/taka jestem”),
- nie mam siły, czasu, okazji i nie wiem, jak mogę zmienić swoje myślenie,
- pozytywne myślenie to tylko „amerykańskie farmazony”.

I wszystko byłoby ok, gdyby nie to, że (jak od tysięcy lat pisało o tym wielu, a teraz potwierdzają to „amerykańcy uczeni”) negatywne myślenie robi Tobie i Twoim bliskim krzywdę bo:
- wpływa na osłabienie Twojego zdrowia („siada” układ immunologiczny, przyplątują się infekcje, kłopoty z żołądkiem, kręgosłupem, ze snem „cienko”, na skórze wypryski i zaczynamy kolekcjonować alergie – to tylko niektóre „efekty” – lista zaburzeń psychosomatycznych jest dłuższa),
- ogranicza Twoje możliwości dostrzeżenia szans i rozwiązań („negatywnie myśląc” przecież nawet nie możesz ich szukać),
- odbiera Ci siłę do działania (jak coś robić, gdy się „wie”, że i tak z tego „nic nie wyjdzie”?),
- psuje relacje z innymi (ludzie na ogół nie lubią przebywać zbyt długo ze smutasami),
- udziela się bliskim wpływając też na ich decyzje („czym skorupka za młodu na siąknie”… zresztą w ten sposób często się uczymy „negatywnego myślenia”).


Policz korzyści z „negatywnego myślenia”, oszacuj je, przyjrzyj się usprawiedliwieniom i jeżeli uznasz, że warto pomyśleć o innym myśleniu to pomyśl, czy nie zmienić swojego stylu myślenia na pozytywny?
Od razu wyjaśnię – „pozytywne myślenie” można rozumieć inaczej niż Pollyanna, Panglos, czy Norman Peale, dla których wszystko jest zawsze cudowne, „żyjemy na najlepszym ze znanych nam światów” i jeśli będziemy myśleli , że „będzie dobrze” to w końcu będzie dobrze. 
Czasem nie jest dobrze, nie wiadomo, jak będzie, a pewne przesłanki mogą sugerować, że „nie będzie dobrze”.
Jednak możemy zadbać o swoje myśli i uwolnić się od tyranii „rzeczywistości” i naszych przekonań na jej temat. 
Jak To można zrobić … wkrótce napiszę na tej stronie a w najbliższą sobotę na warsztacie „„Rudis, czyli jak uwolnić się od zgubnych przekonań” w Pracowni Integra będziesz mógł/mogła bezpośrednio ze mną rozmawiać na temat uwalniania się od „negatywnego myślenia”. O warsztacie więcej informacji na stronie www.arturbrzezinski.pl w zakładce Aktualności.