piątek, 26 sierpnia 2016

Jakie są twoje cnoty i zalety charakteru?

Psychologowie Martin Seligman i Christopher Peterson postanowili stworzyć listę cnót, uniwersalną dla wszystkich społeczeństw, kultur. Przeanalizowali wiele tekstów z całego świata zawierających wskazania, jak ludzie powinni zachowywać się. Sięgnęli do świętych ksiąg i do tekstów świeckich (np. treści przyrzeczenia skautowskiego). 
Powstała lista sześciu cnót podstawowych, które powtarzały się najczęściej (żadna z cnót nie występowała we wszystkich dziełach). 
Seligman i Peterson uznali, że każda z tych cnót może być w różny sposób pielęgnowana i ostatecznie stworzyli listę 24 zalet charakteru, z których każda jest sposobem na wyrażenie jednej z 6 cnót: mądrości i wiedzy, odwagi, wspaniałomyślności, sprawiedliwości, wstrzemięźliwości, transcendencji. 
Określenie Twoich sił charakteru może być dla Ciebie informacją, co warto, abyś w życiu robił/robiła. 
Kolejne badania pokazały, że ludzie, którzy wykorzystują w działaniu swoje cnoty i siły charakteru czerpią większą satysfakcję z życia, częściej doświadczają pozytywnych emocji i łatwiej dokonują zmian (częściej i łatwiej niż, ci którzy żyją obok lub nawet wbrew swoim siłom). 
Stąd można wysnuć wniosek, który mi się bardzo podoba:
Pracuj nad swoimi zaletami, nie nad słabościami!
Nie będę doskonały i nie pozbędę się swoich słabości. Co najwyżej zadbam o to, aby zbyt mi nie przeszkadzały. Będzie to kosztowało sporo wysiłku i efekty mogą być mizerne (choć może są ludzie, o tak silnej woli, że pozbędą się słabości – choć aż mi ich szkoda, jak pomyślę, ile ich sił i energii to pochłonie).
Ja wolę zająć się rozwijaniem swoich zalet. 
Po pierwsze sprawi mi to więcej przyjemności, a przez to będzie łatwiejsze. 
Po drugie będzie zgodne ze mną, a więc i efekty będą większe. 
Po trzecie rozwijając swoje zalety mam szanse także na uniknięcie kłopotów wynikających z moich wad. 
Jeżeli chcesz poznać swoje siły charakteru możesz wypełnić ankietę, która znajduje się na stronie https://www.viacharacter.org/www/Character-Strengths-Survey. Ankieta jest w języku polskim, aby ją wypełnić trzeba się zarejestrować – to zajmie chwilę, ale naprawdę warto!.
Ja tę ankietę wypełniałem kilkakrotnie i pewnie jeszcze kilka razy wypełnię. Moim zdaniem każde kolejne wypełnienie pokazuje mi jakie cnoty i siły są ważne dla mnie w konkretnym momencie życia. Dwa lata temu na szczycie mojej listy były „Życzliwość i wspaniałomyślność”, później „Zamiłowanie do uczenia się”. Teraz jest „Kreatywność, pomysłowość i oryginalność”. 
Ciekaw jestem, jakie są Twoje zalety charakteru:)

czwartek, 18 sierpnia 2016

Od "czarnowidztwa" do "jasnowidztwa"

Co myślisz o przyszłości? Boisz się jej, czy czekasz na nią z radością?
Jesteś „czarnowidzem /-dzką”, czy „jasnowidzem/-dzką”? Jak się z tym czujesz?
Spodziewanie się najgorszego – „czarnowidzenie” – ma długą historię. Tak długą, jak historia naszego gatunku. Nasi przodkowie spodziewając się „najgorszego” gromadzili zapasy, budowali schronienia.  Tak powolutku, pomalutku zbudowali cywilizację, w której jutro dla miliardów ludzi (ale nie wszystkich niestety) jest bezpieczne.
Skłonność do negatywnych oczekiwań nadal jest w nas choć nasza rzeczywistość różni się do tej sprzed tysięcy lat. Współcześnie ta skłonność może nam szkodzić.
Kłopot pojawia się, gdy „czarnowidzimy” wiele i często. Tak wiele i tak często, że tracimy radość z życia.
„Lepiej się nie spodziewać czegoś dobrego, bo można zapeszyć. Można się też mocno rozczarować. Wówczas będzie bardziej bolało niż gdybyśmy się nie nastawiali pozytywnie. Właściwie to nawet lepiej nastawić się negatywnie. Wówczas, jak nasze przewidywania się spełnią, to nie będzie nam tak przykro. A jeżeli się nie spełnią, to się bardziej ucieszymy. „
Znasz taki sposób myślenia? Może słyszałeś /łaś od kogoś rady tego typu? Może sam/sama go ćwiczysz?
Jeżeli preferujesz „czarnowidzenie” to proponuję, abyś przez chwilę zastanowił/-ła się, jak ci się sprawdza taki sposób myślenia o przyszłości.
Rzeczywiście wierzysz w to, że poprzez swoje negatywne oczekiwania możesz „zapeszyć” - wpływać na to, co się zdarzy?  Jeżeli tak, to masz Moc niedostępną  miliardom ludzi na świecie. Twoja myśl zmienia przyszłość!  A skoro tak, to może wykorzystaj swoją moc żywiąc pozytywne oczekiwania? To tak „nie zadziała”?
Piszę to oczywiście nieco z przekąsem.
Niestety (albo stety) to, co się stanie zależy od naszych przygotowań, aktywności innych osób,  wielu czynników mniej lub bardziej przypadkowych, a nie od naszego myślenia.
Myślenie magiczne, że „unikniemy najgorszego spodziewając się go” wynika z naszego lęku przed przyszłością. Nie mamy żadnego wpływu na wiele rzeczy więc nasz umysł tworzy pozór tego wpływu przypisując takie znaczenie myślom.
Drugą (po obawie przed „zapeszeniem”) przesłanką do „czarnowidztwa” jest chęć uniknięcia cierpienia.
Zastanów się, czy rzeczywiście „mniej boli”, gdy negatywne oczekiwania się spełnią? Gdy zdarzy już się coś, co uznasz za niedobre dla ciebie, to pomaga ci myśl, że „przecież wiedziałaś/ wiedziałeś, że tak będzie”?
Badania eksperymentalne (niezawodnych amerykańskich uczonychJ ) wykazały, że wbrew obiegowym opiniom negatywne oczekiwania obniżają nastrój przed spodziewanym wydarzeniem i nie mają związku późniejszym samopoczuciem w trakcie wydarzenia.
Dla naszego mózgu zawsze jest „tu i teraz”. Nie odróżnia myśli o tym, co będzie lub było, od myśli o tym, co jest.  Myślom zaś towarzyszą emocje. Wystarczy, że przypomnisz sobie udany urlop sprzed roku, a od razu poczujesz się lepiej. Wyobrazisz sobie niepowodzenie z zeszłego tygodnia i poczujesz nieprzyjemne emocje. Świadomie wiesz, że to „było”, ale twój mózg czuje „teraz”.
Więc, gdy „czarno widzisz przyszłość” to twój mózg odbiera to tak, jakby to już się działo. I czujesz się źle, ogarnia cię smutek, złość, żal. Cierpisz teraz, a przecież jeszcze się nic nie zdarzyło! Cierpisz na zapas! Cierpisz niepotrzebnie!
„Czarnowidztwo” ani magicznie nie wpływa na przyszłość, ani nie chroni przed cierpieniem, za to znakomicie „zatruwa” teraźniejszość.
Więc skąd pomysł na „spodziewanie się najgorszego” (a w wersji light „nie myślenie, że będzie najlepiej”)?
Po pierwsze  – jak pisałem wcześniej - „czarnowidztwo” w ograniczonym natężeniu jest użyteczne. Skłania nas do działania – zapobieżenia możliwemu negatywnemu rozwojowi wypadków – jeżeli od nas to zależy.
Po drugie  – „tak ludzie gadają”. Mamy spore szanse, że ktoś „życzliwy” widząc nasze radosne oczekiwanie „podetnie nam skrzydła” mówiąc „a z czego ty tak się cieszysz”, lub powoła się na „ludową mądrość” – „nie chwal dnia przed zachodem słońca” (czyli „może się zdarzyć jeszcze coś niedobrego”).
Po trzecie na skłonność do „czarnowidztwa” wpływa nasza osobista historia.  Może nauczyliśmy się nieświadomie kiedyś takiego myślenia, aby radzić sobie z lękiem przez niebezpieczną przyszłością. Jeżeli przyszło nam żyć w dzieciństwie w nieprzewidywalnej i groźnej rzeczywistości to wówczas nasz umysł stworzył taki mechanizm, który miał nam pomagać w przetrwaniu.
 „Czarnowidztwo” wówczas takim dziecięcym sposobem próbę kontroli świata i własnych emocji.
Nie działał wtedy, ale korzystaliśmy z niego, jako jedynego dostępnego…
Nie działa też teraz, gdy jesteśmy dorośli. Nie tylko, że nie działa, ale i szkodzi!
Przecież czujemy się fatalnie spodziewając się niedobrych rzeczy i odbierają sobie nadzieję na powodzenie! To taka kolejna cegiełka do budowy odgradzającego nas od życia muru depresji.

Choć ten mechanizm wpływania na nasze aktualne samopoczucie poprzez wyobrażanie sobie przyszłości można też świadomie wykorzystać do podnoszenia nastroju.
Amerykańscy (i nie tylko) uczeni sprawdzili, co się dzieje, gdy ludzie wyobrażają sobie możliwie najkorzystniejszy (i prawdopodobny) przebieg wydarzeń – uprawiają „jasnowidztwo”. Badania wykazały, że osób które stosują takie myślenie o przyszłości nastąpił wzrost optymizmu, dobrego samopoczucia, zaangażowania  oraz zadowolenia z życia! (na podstawie książki Łukasza D. Kaczmarka, „Pozytywne interwencje psychologiczne”.)
„Jasnowidząc” czujesz się już teraz dobrze, masz więcej siły i ochoty do działania! Jak się oczekiwania nie spełnią jesteś „na plusie” bo czułeś przyjemne emocje i nie będziesz czuł/-ła się gorzej niż czułbyś się gdybyś „czarnowidział /-ła”.
Więc – jeżeli zależy ci na lepszym samopoczuciu – zadbaj o siebie i przeanalizuj swój sposób myślenia o przyszłości. A gdy uznasz, że zbyt często „czarnowidzisz” poćwicz inny sposób myślenia.

Na przykład:
„Pomyśl przez chwilę o tym, jak może wyglądać twoje życie w przyszłości. Wyobraź sobie, że wszystko poszło tak dobrze, jak to możliwe. Przedstaw to sobie tak, jakby spełniły się wszystkie twoje marzenia. Opisz to, co sobie wyobraziłeś.”
Zwróć uwagę na to, co poczujesz, jak te emocje wpływają na twoją gotowość do działania, co będziesz chciał /-ła zrobić?

Zwróć uwagę, że wizja dobrej przyszłości to początek. Budując ją w sobie nabierasz ochoty do działania, planujesz je. Lecz, aby ta wizja zamieniła się w rzeczywistość przyjdzie ci zacząć działać.

Artur Brzeziński