piątek, 27 września 2013

Tylko tyle. I aż tyle.
Możemy żyć w krainie "Jeśli to".
Możemy mówić sobie "... jeśli stanie się "to i to", to będę szczęśliwy..."
A gdy "to" się stanie może się okazać, że  jednak nadal czegoś nam brakuje więc znowu mówimy sobie
"... jeśli stanie się "tamto i tamto"  to wtedy dopiero będę szczęśliwy..." .
Tak możemy przeżyć życie , czekając na szczęście. A ono zawsze będzie gdzieś tam...
Możemy też inaczej.
Możemy zatrzymać się przez chwilę, rozejrzeć się wokół, głęboko odetchnąć i przyjąć to, co jest wokół i  to co jest w nas.
Możemy teraz być szczęśliwi.




poniedziałek, 23 września 2013

Zainspirowany wystąpieniem  Jacka Walkiewicza podczas TEDxWSB sięgnałem jeszcze raz po pewien cytat.
Jacek Walkiewicz powiedział:
"Zmień swohe słownictwo, a zmienisz swoje życie...".
"Ludziom nic w życiu nie  "się udaje". Wszystko wynika z czegoś. Mówiąc "udało się" nie przypisujemy sobie sprawstwa..."
Więc to ja odpowiadam, za to co zrobię . Nie "inni", przypadek itd. Ja!
To może być dla Ciebie dobra lub zła wiadomość. Oczywiście ty wybierzesz opcję :)
Zła - bo jeżeli ja odpowiadam za to, co robię to - błędy są moje, paskudne czyny są moje, "nic nie robienie" też jest moje...
Dobra wiadomość - bo dobre wybory są też moje (a nie przypadku), dobre uczynki są też moje (a nie "tak mi wyszło"), działanie jest moje.
Ponoszę odpowiedzialność za to, co robię. Nie inni, nie "los", Bóg czy przypadek.

Odpowiadam za to, co zrobię. A rezultaty? Te mogą zależeć także od innych osób, okoliczności, także przypadku.  To ja podjąłem decyzję, że jadę samochodem. Jeżeli nie dojadę to może wynikać z tego, że ktoś zajechał mi drogę, że "złapałem gumę". Na te zewnętrzne czynniki nie mam wpływu (lub niewielki). Jeżeli dojadę wcześniej to może dlatego, że oddano do użytku nową drogę.

Więc - jadę, idę, robię ... To ode mnie zależy. I gdy osiągnę to co chciałem/ chcałam to "nie udało mi się" . To ja to zrobiłem/ zrobiłam!




poniedziałek, 9 września 2013

Podstawowy błąd atrybucji – pojęcie z zakresu psychologii społecznej opisujące powszechną skłonność do wyjaśniania zachowania obserwowanych osób w kategoriach przyczyn wewnętrznych i stałych przy jednoczesnym niedocenianiu wpływów sytuacyjnych, zewnętrznych.

W praktyce to wygląda tak:
„Inny” zrobił, powiedział coś co się nam nie podobało, co może nawet nas oburzyło. Myślimy: jak on mógł : zajechać mi drogę? nie powiedzieć „dzień dobry”? nie posprzątać, kiedy prosiłam? nie pracować legalnie? przesolić zupę? 
Postąpił tak bo: jest chamski, leniwy, nieudolny… I pojawia się w nas złość, może smutek. Zastanawiamy się, z kim my się zadajemy?

A przecież mogło być tak: zajechał drogę – bardzo śpieszy się do chorego dziecka…, nie powiedział „dzień dobry” bo po prostu mnie nie zauważył zajęty uważnym stawianiem kroków na rozkopanym chodniku itd.
Tylko takie myślenie wymaga od naszych mózgów trochę więcej wysiłku. Trzeba przecież rozejrzeć się, zadać sobie pytania: dlaczego…? co jeszcze…? jak inaczej? 
Znacznie łatwiej jest mózgom pójść na skróty i przylepić etykietę. Gorzej, że działamy zgodnie z tą etykietą. Zwłaszcza, gdy mamy tendencję do poprawiania innych. Wówczas, jak on nam zajedzie drogę to i my mu zajedziemy – niech się uczy!

Z podstawowym błędem atrybucji wiąże się także inne myślenie. Jeżeli my zrobimy, powiemy coś co innym może się nie spodobać, a nawet oburzyć to myślimy: to nie nasza wina lecz okoliczności. Nie posprzątałem, bo miałem coś znacznie ważniejszego do zrobienia a nie po prostu jestem leniem. Zupę przesoliłem, bo solniczka była zepsuta a nie jestem gapą. 
I tak sobie wędrujemy przez życie przyklejając łatki innym i cierpiąc, gdy ktoś – niesprawiedliwie ! – łatkę przyklei nam…


A jak ty wyjaśniasz zachowanie swoje i innych?