czwartek, 21 sierpnia 2014

Z pamiętnika życiowego kołcza (tj. life coacha) - O szantażystach naszych codziennych


Onegdaj na kilku sesjach spotkałem się z panią, która m.in. chciała poprawić swoje relacje z bliskimi. Opowiadała mi, że rezygnuje ze swoich potrzeb, gdy stoją one w sprzeczności z potrzebami innych, ważnych dla niej osób. Pewna sytuacja wyglądała mniej więcej tak: chciała spędzić ze swoim partnerem kilka romantycznych dni w daleko od rodzinnego miasta. Jedno z jej rodziców na te same dni zaplanowało spędzenie „rodzinnego” czasu z córką. Na wieść o planach dziecka (dorosłego) wpadło w rozpacz. Był płacz, zgrzytanie zębów i słowa „To ja tyle lat dla ciebie poświęciłam/-łem, a ty teraz mnie zostawiasz? Tak tylko wyrodne córki robią!” (to nie cytat lecz przerysowane przedstawienie sensu wypowiedzi ). Pani zrezygnowała z wyjazdu. Poniosła też konsekwencje tej decyzji. Podczas „rodzinnych” dni czuła złość i smutek…
Znacie to? To czytajcie dalej.
Moja rozmówczyni, gdy zapytałem dlaczego uległa wyjaśniła, że nie chciała robić przykrości bliskiej osobie.
Zgodnie z powszechnym przekonaniem inni odpowiadają za nasze emocje więc i my odpowiadamy za emocje innych. Mówimy przecież : On mnie zdenerwował! To przez ciebie jest mi smutno! Będzie na mnie zły, gdy to zrobię…. Ucieszy się, gdy mu to powiem...
W ten sposób wydaje się nam, że inni są marionetkami, które nie odpowiadają za swoje uczucia, lecz to my je w nich wywołujemy (ciekawe, że większość ludzi nie chce myśleć  o sobie jako o marionetkach …)

Niektórzy ludzie nauczyli się wykorzystywać to przekonanie i stosują tzw. szantaż emocjonalny.
Jego procedura wygląda tak:
Etap 1 – Żądanie -  On:  Chcę z tobą spędzić czas w domu. Ona: Chcę wyjść z koleżankami w piątek wieczorem.
Etap 2 – Opór - Ona: Już umówiłam się. On: Ale ja chcę zostać z tobą.
Etap 3 – Presja – On: To koleżanki są ważniejsze dla ciebie ode mnie? Już nie zależy ci na nas... Ona: To tylko jeden wieczór. Dawno się nimi nie widziałam…(tłumaczenie się)
Etap 4 – Groźby – On: Jest mi bardzo przykro, zawiodłem się na tobie, muszę przemyśleć nasz związek jeszcze raz…
Etap 5 – Uległość – Ona: No dobrze. Przełożę spotkanie na inny termin (pojawia się w niej poczucie winy, lęk przed rozstaniem, smutek) . On: - Triumfuje, już wie, że następnym razem też osiągnie to, co będzie chciał…
Etap 6 – Powtórzenie w innych okolicznościach.

Aby ta procedura była wypełniana muszą się spotkać dwie osoby o „kompatybilnej” wizji rzeczywistości.
Osoba szantażowana uważa, że odpowiada za emocje innych – więc ulega.
Dla szantażysty wskazywanie swoich trudnych emocji to sposób na sprawowanie władzy – więc do tych emocji się odwołuje.

Niektórzy ludzie potrafią żyć w takich relacjach przez wiele lat.
Tylko, co to za życie! Po każdym ustępstwie czują do siebie pretensję, żal, smutek, złość na siebie i na tę drugą osobę.
Często jednak o tym nie mówią – przecież same zrezygnowały z siebie. Po jakimś czasie może się okazać, że całe swoje życie podporządkowały komuś innemu, komuś wobec kogo czują coraz więcej niechęci. Stąd już niedaleko do kryzysu, który może zakończyć relację …

Co robić więc, aby nie ulegać szantażowi?
Po pierwsze warto wiedzieć, że za nasze emocje odpowiadamy my sami, a nie inni ludzie. To, że moja partnerka wybiera się beze mnie nie musi oznaczać, że nie jestem dla niej ważny.  Po prostu chce spotkać się z koleżankami. Ja też czasem ma ochotę na spotkanie … (nie, nie z jej koleżankami) z kolegami. Jeżeli o sytuacji pomyślę inaczej to i emocje poczuję inne. Emocje więc są efektem tego, co myślę o danej sytuacji, a nie samej sytuacji . Przykład: to nie szef mnie zdenerwował - ja sam się zdenerwowałem, bo oczekiwałem od niego decyzji zgodnej z moimi potrzebami.
Więc, gdy ktoś mówi nam, że przez nas jest mu przykro nie bierzcie tego!
Jest mu przykro W ZWIĄZKU z tym, co robimy, ale to nie my odpowiadamy za jego emocje, to nie my je w nim wywołujemy.
To tak jak ze stłuczką samochodową w której jeden samochód uderza w tył drugiego.  Policja wam powie, że odpowiedzialny jest zawsze ten, co stuknął. Wprawdzie do stłuczki by nie doszło, gdyby nie hamowanie pierwszego samochodu, ale nie jego kierowca ponosi odpowiedzialność za wypadek. Ten pierwszy kierowca ma prawo gwałtownie hamować (nigdy nie wiadomo, co zdarzy się na drodze). Zadaniem tego drugiego jest utrzymywać odpowiednią (co by to nie znaczyło) odległość. Mandat. Koniec. Kropka.

Jeżeli weźmiemy to pod uwagę to przedstawiana wyżej sytuacja mogłaby wyglądać tak:
Etap 1 – Żądanie -  On:  Chcę z tobą spędzić czas w domu. Ona: Chcę wyjść z koleżankami w piątek wieczorem.
Etap 2 – Opór - Ona: Już umówiłam się. On: Ale ja chcę zostać z tobą.
Etap 3 – Presja – On: To koleżanki są ważniejsze dla ciebie ode mnie? Już nie zależy ci na nas... Ona: Chcę wyjść z koleżankami. Już umówiłam się. Nie ma to nic wspólnego z tym, co jest pomiędzy nami.
Etap 4 – Groźby – On: Jest mi bardzo przykro, zawiodłem się na tobie, muszę przemyśleć nasz związek jeszcze raz… .
Etap 5 –  Opór – Ona: Rozumiem, że jest ci przykro. Powtarzam – moje wyjście nie ma nic wspólnego z tym, co jest pomiędzy nami. Oczywiście, jeżeli chcesz myśleć inaczej to będziesz tak robił. Ja wychodzę w piątek.
On: … już wie, że następnym razem nie ma sensu straszyć rozstaniem …
Etap 6 – W następnej sytuacji oboje negocjują swoje stanowiska nie odwołując się do szantażu.
Pięknie, nieprawdaż?

Wracając do pani, o której wspomniałem na początku. Wiele czasu poświęciliśmy na rozmowy o jej przekonaniach na temat odpowiedzialności za emocje innych i jej prawa do zadbania o własne potrzeby a także nad wypracowaniem rożnych strategii postępowania wobec szantażystów.

Efekty tych rozmów dla tej pani podobały się – odzyskała kontrolę nad swoim życiem. Gorzej z samopoczuciem niektórych ludzi wokół niej – stracili nad nią władzę.
Mam nadzieję, że nie wiedzą, kto się do tego przyczynił…
Chyba musiałbym się zacząć ukrywać:)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz