czwartek, 18 sierpnia 2016

Od "czarnowidztwa" do "jasnowidztwa"

Co myślisz o przyszłości? Boisz się jej, czy czekasz na nią z radością?
Jesteś „czarnowidzem /-dzką”, czy „jasnowidzem/-dzką”? Jak się z tym czujesz?
Spodziewanie się najgorszego – „czarnowidzenie” – ma długą historię. Tak długą, jak historia naszego gatunku. Nasi przodkowie spodziewając się „najgorszego” gromadzili zapasy, budowali schronienia.  Tak powolutku, pomalutku zbudowali cywilizację, w której jutro dla miliardów ludzi (ale nie wszystkich niestety) jest bezpieczne.
Skłonność do negatywnych oczekiwań nadal jest w nas choć nasza rzeczywistość różni się do tej sprzed tysięcy lat. Współcześnie ta skłonność może nam szkodzić.
Kłopot pojawia się, gdy „czarnowidzimy” wiele i często. Tak wiele i tak często, że tracimy radość z życia.
„Lepiej się nie spodziewać czegoś dobrego, bo można zapeszyć. Można się też mocno rozczarować. Wówczas będzie bardziej bolało niż gdybyśmy się nie nastawiali pozytywnie. Właściwie to nawet lepiej nastawić się negatywnie. Wówczas, jak nasze przewidywania się spełnią, to nie będzie nam tak przykro. A jeżeli się nie spełnią, to się bardziej ucieszymy. „
Znasz taki sposób myślenia? Może słyszałeś /łaś od kogoś rady tego typu? Może sam/sama go ćwiczysz?
Jeżeli preferujesz „czarnowidzenie” to proponuję, abyś przez chwilę zastanowił/-ła się, jak ci się sprawdza taki sposób myślenia o przyszłości.
Rzeczywiście wierzysz w to, że poprzez swoje negatywne oczekiwania możesz „zapeszyć” - wpływać na to, co się zdarzy?  Jeżeli tak, to masz Moc niedostępną  miliardom ludzi na świecie. Twoja myśl zmienia przyszłość!  A skoro tak, to może wykorzystaj swoją moc żywiąc pozytywne oczekiwania? To tak „nie zadziała”?
Piszę to oczywiście nieco z przekąsem.
Niestety (albo stety) to, co się stanie zależy od naszych przygotowań, aktywności innych osób,  wielu czynników mniej lub bardziej przypadkowych, a nie od naszego myślenia.
Myślenie magiczne, że „unikniemy najgorszego spodziewając się go” wynika z naszego lęku przed przyszłością. Nie mamy żadnego wpływu na wiele rzeczy więc nasz umysł tworzy pozór tego wpływu przypisując takie znaczenie myślom.
Drugą (po obawie przed „zapeszeniem”) przesłanką do „czarnowidztwa” jest chęć uniknięcia cierpienia.
Zastanów się, czy rzeczywiście „mniej boli”, gdy negatywne oczekiwania się spełnią? Gdy zdarzy już się coś, co uznasz za niedobre dla ciebie, to pomaga ci myśl, że „przecież wiedziałaś/ wiedziałeś, że tak będzie”?
Badania eksperymentalne (niezawodnych amerykańskich uczonychJ ) wykazały, że wbrew obiegowym opiniom negatywne oczekiwania obniżają nastrój przed spodziewanym wydarzeniem i nie mają związku późniejszym samopoczuciem w trakcie wydarzenia.
Dla naszego mózgu zawsze jest „tu i teraz”. Nie odróżnia myśli o tym, co będzie lub było, od myśli o tym, co jest.  Myślom zaś towarzyszą emocje. Wystarczy, że przypomnisz sobie udany urlop sprzed roku, a od razu poczujesz się lepiej. Wyobrazisz sobie niepowodzenie z zeszłego tygodnia i poczujesz nieprzyjemne emocje. Świadomie wiesz, że to „było”, ale twój mózg czuje „teraz”.
Więc, gdy „czarno widzisz przyszłość” to twój mózg odbiera to tak, jakby to już się działo. I czujesz się źle, ogarnia cię smutek, złość, żal. Cierpisz teraz, a przecież jeszcze się nic nie zdarzyło! Cierpisz na zapas! Cierpisz niepotrzebnie!
„Czarnowidztwo” ani magicznie nie wpływa na przyszłość, ani nie chroni przed cierpieniem, za to znakomicie „zatruwa” teraźniejszość.
Więc skąd pomysł na „spodziewanie się najgorszego” (a w wersji light „nie myślenie, że będzie najlepiej”)?
Po pierwsze  – jak pisałem wcześniej - „czarnowidztwo” w ograniczonym natężeniu jest użyteczne. Skłania nas do działania – zapobieżenia możliwemu negatywnemu rozwojowi wypadków – jeżeli od nas to zależy.
Po drugie  – „tak ludzie gadają”. Mamy spore szanse, że ktoś „życzliwy” widząc nasze radosne oczekiwanie „podetnie nam skrzydła” mówiąc „a z czego ty tak się cieszysz”, lub powoła się na „ludową mądrość” – „nie chwal dnia przed zachodem słońca” (czyli „może się zdarzyć jeszcze coś niedobrego”).
Po trzecie na skłonność do „czarnowidztwa” wpływa nasza osobista historia.  Może nauczyliśmy się nieświadomie kiedyś takiego myślenia, aby radzić sobie z lękiem przez niebezpieczną przyszłością. Jeżeli przyszło nam żyć w dzieciństwie w nieprzewidywalnej i groźnej rzeczywistości to wówczas nasz umysł stworzył taki mechanizm, który miał nam pomagać w przetrwaniu.
 „Czarnowidztwo” wówczas takim dziecięcym sposobem próbę kontroli świata i własnych emocji.
Nie działał wtedy, ale korzystaliśmy z niego, jako jedynego dostępnego…
Nie działa też teraz, gdy jesteśmy dorośli. Nie tylko, że nie działa, ale i szkodzi!
Przecież czujemy się fatalnie spodziewając się niedobrych rzeczy i odbierają sobie nadzieję na powodzenie! To taka kolejna cegiełka do budowy odgradzającego nas od życia muru depresji.

Choć ten mechanizm wpływania na nasze aktualne samopoczucie poprzez wyobrażanie sobie przyszłości można też świadomie wykorzystać do podnoszenia nastroju.
Amerykańscy (i nie tylko) uczeni sprawdzili, co się dzieje, gdy ludzie wyobrażają sobie możliwie najkorzystniejszy (i prawdopodobny) przebieg wydarzeń – uprawiają „jasnowidztwo”. Badania wykazały, że osób które stosują takie myślenie o przyszłości nastąpił wzrost optymizmu, dobrego samopoczucia, zaangażowania  oraz zadowolenia z życia! (na podstawie książki Łukasza D. Kaczmarka, „Pozytywne interwencje psychologiczne”.)
„Jasnowidząc” czujesz się już teraz dobrze, masz więcej siły i ochoty do działania! Jak się oczekiwania nie spełnią jesteś „na plusie” bo czułeś przyjemne emocje i nie będziesz czuł/-ła się gorzej niż czułbyś się gdybyś „czarnowidział /-ła”.
Więc – jeżeli zależy ci na lepszym samopoczuciu – zadbaj o siebie i przeanalizuj swój sposób myślenia o przyszłości. A gdy uznasz, że zbyt często „czarnowidzisz” poćwicz inny sposób myślenia.

Na przykład:
„Pomyśl przez chwilę o tym, jak może wyglądać twoje życie w przyszłości. Wyobraź sobie, że wszystko poszło tak dobrze, jak to możliwe. Przedstaw to sobie tak, jakby spełniły się wszystkie twoje marzenia. Opisz to, co sobie wyobraziłeś.”
Zwróć uwagę na to, co poczujesz, jak te emocje wpływają na twoją gotowość do działania, co będziesz chciał /-ła zrobić?

Zwróć uwagę, że wizja dobrej przyszłości to początek. Budując ją w sobie nabierasz ochoty do działania, planujesz je. Lecz, aby ta wizja zamieniła się w rzeczywistość przyjdzie ci zacząć działać.

Artur Brzeziński

3 komentarze:

  1. Najgorszy pierwszy krok. Czasem tak ciężko się przełamać. Jak przeszłość nie była kolorowa,to nauczyliśmy się jednego schematu i strach przed nowym jest silniejszy. Albo już tak się przyzwyczailiśmy,że wolimy w tym żyć niż chwilę poświęcić by coś zmienić i być szczęśliwym. Wszystko zależy tylko od nas i naszego myślenia.

    OdpowiedzUsuń
  2. Pierwszym krokiem jest już uzmysłowienie tego, co napisałaś/napisałeś. Strach przed nowym tylko przez jakiś czas będzie silniejszy. Potem chęć bycia szczęśliwym / szczęśliwą zwycięży... Czasem szybciej czasem wolniej... "Wszystko zależy tylko od nas i naszego myślenia." Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń