środa, 21 marca 2018

Czy „miłość jest ślepa”?

Zastanawiacie się czasem, jak to się stało, że decydując się na małżeństwo, wybraliście akurat tę kobietę/ tego mężczyznę?
Takie rozważania mogą pojawić się zwłaszcza wtedy, gdy w małżeństwie coś zaczyna „zgrzytać”. Wtedy – w chwilach złości – myślimy np.: „co ja w niej/nim widziałem/widziałam?, gdzie ja oczy miałam/miałem?”
Oczy mieliśmy na swoim miejscu i widzieliśmy „tego jedynego” człowieka, z którym chcemy spędzić resztę życia! Kochaliśmy go!
Można się jednak dopytać – ale dlaczego właśnie ją/jego? Wśród licznych mitów na temat miłości jest też stwierdzenie, że „miłość jest ślepa”. O nie! Dokładnie choć nieświadomie „wiemy”, kogo wybieramy. Psychoterapeutka par Krystyna Mierzejewska – Orzechowska uważa, że wybór partnera/partnerki jest „absolutnie trafnym wyborem”. Tu można zwrócić uwagę na kilka aspektów. Po pierwsze wybieramy osobę, która wydaje nam się oferować nam to, czego nam najbardziej brakuje. A najbardziej brakuje nam tego, czego nie otrzymaliśmy w domu rodzinnym… Jeżeli tęsknimy do bezpieczeństwa, stałości i pewności to zakochamy się kimś, o kim sądzimy, że nam to zapewni. Jeżeli brakuje nam spontaniczności i radości to wybierzemy przy kimś – wydaje się nam – będziemy mogli takimi się czuć. Nasza „miłość będzie ślepa” na wszystkie inne cechy tej osoby.
Wybór partnera / partnerki jest taki nieświadomym (lub świadomym w ograniczonym stopniu) poradzeniem sobie z ważnymi deficytami. Krystyna Mierzejewska – Orzechowska twierdzi, że im lepiej druga osoba wydaje się nam wypełniać nasze oczekiwania tym silniejsze jest „zakochanie”. Wybieramy też osoby, przy których możemy poczuć to co znamy (oczywiście z domu rodzinnego). To czasem prowadzi do pozornie paradoksalnych sytuacji, gdy okazuje się po minięciu okresu zakochania, że w naszej nowej rodzinie zaczyna panować sytuacja, którą obiecywaliśmy sobie uniknąć. Po prostu intuicyjnie dostrzegliśmy w partnerze/partnerce pewne znane nam rysy – nawet jeśli ich istnienie było i jest źródłem cierpienia. Nasz umysł znał to i wiedział, jak sobie z tym radzić to więc właśnie w tej osobie się zakochaliśmy.
Te dwa dążenia – do uzupełnienia deficytów i znalezienia podobieństwa – mogą dotyczyć różnych obszarów psychiki, różnych emocji i przekonań. Wówczas nie będzie między nimi sprzeczności. Czasem jednak mogą być ze sobą sprzeczne – nasz wybranek/nasza wybranka zdaje się zapełniać nasze „braki” i jednocześnie nie spełniać warunku podobieństwa. Wówczas nasza decyzja będzie wynikać, z tego, który z aspektów będzie ważniejszy – oczywiście znowu często będzie to nieświadome rozstrzygnięcie.
Krystyna Mierzejewska – Orzechowska swoje stwierdzenie że „wybór partnera/partnerki jest absolutnie trafnym wyborem” uzupełnia jeszcze o wskazanie „na tym etapie rozwoju, na którym jesteśmy”. Mając swoje lat np. 28 – mamy określone oczekiwania wobec „drugiej połówki”, wyobrażenia, jaka powinna być, jak się zachowywać, jak się do nas odnosić itp., itd. 
Trudność niestety pojawia się wobec podstawowej cechy świata – wszystko się w nim zmienia. Pewne nasze deficyty nabierają znaczenia, poszukiwanie podobieństw jest mnie (lub bardziej) ważne.
Nasze poglądy na małżeństwo, małżonków już w kilka lat po ślubie mogą być inne. Może się wówczas okazać, że tego, co odpowiadało nam w partnerze/partnerce tuż przed i po ślubie dzisiaj stanowczo już nie akceptujemy. Początkowo możemy sami przed sobą udawać, że tego nie widzimy. Możemy zresztą naprawdę nie widzieć zajęci zarabianiem pieniędzy, budowaniem domu, wychowywaniem dzieci. Czasem nawet specjalnie uciekamy np. w pracę, aby nie dostrzegać tego, co nas uwiera. Ale uwierać nie przestaje. Uwiera nas i naszego partnera/ naszą partnerkę. Nie może być inaczej – dzielimy przecież wspólne życie. My się rozwijamy, zmieniany i on/ona się rozwija, zmienia. Minięcie się w tych zmianach może oznaczać krach naszego związku – czasem ogłoszony formalnie, a czasem zamieniony w „dwoje nieszczęśliwych ludzi mieszkających ze sobą”.
Zmian nie można zatrzymać. Można się im przyjrzeć, nadać świadomie kierunek. Można towarzyszyć sobie w tych zmianach.
Warto też przyjrzeć się, czego szukaliśmy w partnerze / partnerce i jeżeli okaże się, że nie możemy tego otrzymać – po przeżyciu frustracji – można znaleźć inne cechy, wartości, uczucia, dla których warto będzie dbać o relację. Warto mówić o nowych potrzebach, oczekiwaniach. Słuchać tego, co wyraża partner i wspólnie projektować swój związek ciągle na nowo.
Wtedy może się okazać, że wprawdzie 20 lat temu podobało się nam w naszym partnerze coś innego niż dzisiaj – ale ciągle się coś podoba!
Zakochanie mija podobno już po kilku miesiącach i żeby rozwinęła się dojrzała miłość trzeba czasu i starań obojga kochanków. Wówczas mają szansę na bajkowe „żyli długo i szczęśliwie”.
Artur Brzeziński
Tekst po raz pierwszy opublikowałem na stronie: https://www.tydzienmalzenstwa-bialystok.pl

2 komentarze:

  1. Zawsze mi się wydaję patrząc na innych ludzi że miłość jest ślepa.To jest najlepsze że zakochać się może bogaty z biednym.

    OdpowiedzUsuń
  2. Zgłosiłem się ostatnio do Wielkopolskiego Instytutu Psychoterapii (http://wip-poznan.pl/psychoterapia)! Było warto.

    OdpowiedzUsuń