wtorek, 21 maja 2013


Warto być optymistą. Optymiści żyją dłużej, zdrowiej, są bardziej zadowoleni ze swoich związków (i nie chodzi tu o związki zawodowe), zarabiają więcej  (to są wyniki badan naukowych) ...i w ogóle jest im lepiej niż pesymistom.

Pesymiści nie dość, że np. wolniej zdrowieją i odnoszą mniejsze sukcesy to na dodatek paskudniej się czują.
No ale, to czy jestem pesymistą, czy optymistą, to jest mój wybór (w pewnej części - niektórzy z nas są genetycznymi optymistami - to też sprawdzili naukowcy).
Aha, ktoś może powiedzieć, że jeszcze są "realiści" - tak siebie nazywają ci, którzy nie chcą powiedzieć, że "będzie OK.",  ale też wstydzą się "krakać".

Na czym właściwie polega różnica między pesymistą i optymistą?
W potocznym przekonaniu optymiści noszą różowe okulary, nie widzą zagrożeń i łudzą się, że będzie dobrze. Do lat 70-tych zeszłego wieku optymizm nawet niektórzy naukowcy uznawali, za dowód upośledzonego patrzenia na świat.
W początku XXI wieku wygląda to już inaczej. Po solidnej dawce badań prowadzonych przez tzw, psychologów pozytywnych ustalono, że to właśnie optymiści mają prawdziwszy ogląd sytuacji m.in dlatego, że się nie boją porażek.

Optymizm, zdaniem nawet naukowców, to dobry sposób na życie!

Może także dlatego, że żyjemy w niespotykanym wcześniej w dziejach ludzkości okresie prosperity. Tak!
Jak się ogląda TV to trudno w to uwierzyć, lecz pamiętaj - zniesmaczony poprzednim zdaniem - Czytelniku, że media żywią się tragediami!
To nie temat w wiadomościach, że w Afryce liczba abonentów telefonów komórkowych rośnie błyskawicznie, a przez to następuje ożywienie lokalnych rynków (to nie problem teraz zamówić towar, sprawdzić ceny). Tematem w mediach będzie wojna (choć i żeby o niej pisać to ofiar musi być dużo - nawet jak na Afrykę ...)
Wracając do optymistów i pesymistów.
W jednym i w drugim sposobie patrzenia na świat jest  tyle samo prawdy.  Twórca psychologii pozytywnej Martin Seligman powiedział , że „Optymistę spotyka w życiu tyle samo niepowodzeń i tragedii, co pesymistę, ale optymista znosi to lepiej. ".

Właśnie! Różnica polega na tym, jak te patrzenie wpływa na zachowania  ludzi.
Ostatnimi czasy naukowcy dość dobrze przebadali wpływ obu tych postaw na to, co i jak robimy.  Optymista nie zraża się niepowodzeniem – wierzy, że w końcu mu się uda.
Więc próbuje, próbuje i… udaje mu się. Nie dlatego, że jest optymistą. Udało mu się bo próbował.
Pesymista w wersji skrajnej nawet nie spróbuje. Bo i po co? Przecież on „wie”, że się nie uda. I wiesz co Czytelniku? Naprawdę mu się nie udaje!

Bycie optymistą w Polsce może wydawać się nie modne. Dla wielu osób do dobrego tonu należy narzekanie na drogi, polityków (tych labo innych), Unię, nawet pogodę.
Instytut Gallupa przeprowadził badania przekonań mieszkańców różnych krajów o na temat zadowolenia z życia. Pytano ludzi o to, w jakim stopniu codziennie są wypoczęci,  radośni, zmartwieni, zestresowani, źli , zagniewani itd.

W skali od 1 (gorzej, już być nie może) do 10 (lepiej, już być nie może) statystycznie Polacy wskazali 7,1. To dobry wynik, jak się pomyśli o straszeniu przez media.
Tylko, że (jak pewna reklama wskazuje) bez porównania ten wynik nic nie znaczy.   Więc porównajmy: Meksyk – 7,7 , Sudan – 7,4, Tajlandia – 8, Rwanda – 7,8, Norwegia – 7,9, Białoruś – 6,5, Litwa - 6, 2, USA – 7,3.

Jak robią to ci Afrykanie i Azjaci, że czują się lepiej niż my? Kto jak kto, ale mieszkańcy Sudanu (wojna w Darfurze, susze itd.) żyją w trudniejszych warunkach!

Jest jeszcze wskaźnik satysfakcji z życia opracowany przez OECD[. Tutaj się okazuje, że pod tym względem Polacy zajmują 7 miejsce – od końca – na 36 krajów należących do tej organizacji.  W skali od 1-10 statystyczny Polak szacuje swoje zadowolenie z życia na 2,5.  Mieszkaniec Meksyku na 6,9, Holender na 9,0.  Gorzej o swoim życiu myślą (w krajach OECD) tylko Grecy, Rosjanie, Turcy, Estończycy, Węgrzy i Portugalczycy.

Można powiedzieć na podstawie tych danych, że statystyczny Polak to pesymista. Jest wiele różnych wyjaśnień takiego naszego stylu mówienia o życiu (cytat „ a z czego tu się cieszyć, aby gorzej nie było…”) np. historia – zabory, wojny, komuna itd.

Może też to tylko takie gadanie, a nie rzeczywiste przekonanie (badano opinie a nie zachowania ) ?   Inne badania pokazują, że ludzie w większości są optymistami.
Jednak szkoda jest mi tych, którzy nie tylko „czarno widzą”, ale też i zgodnie z tym żyją. Bo oni np.  nie pójdą na kolejną rozmowę o pracę (bo po co!?), nie zagadają do nieznajomej / nieznajomego (bo i tak ich nikt nie zachce!), nawet leczyć się nie będą (bo te leczenie i tak nic nie da).

I wtedy rzeczywiście "Life suck" (choć ktoś powiedział : <i>Sure, life sucks now, but look on the bright side. one day, you'll be dead and you won't have to worry about life anymore</i>)

Mam dobrą nowinę dla nich
Optymizmu można się uczyć!
Jak to robić pisze o tym Martin Seligman w swoich książkach, w Internecie można znaleźć wiele stron na ten temat.
Można się też skorzystać ze wsparcia coacha, terapeuty, pójśc na warsztat rozwoju osobistego.
Więc czytelniku – chcesz zwiększyć poziom swojego optymizmu?

No tak, ale pesymista powie, że i tak nic z tego nie będzie…. a optymista tego nie potrzebuje…. :)


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz