środa, 6 lipca 2016

O pożytkach z życiowych kryzysów.

Wg. psychologa Dana McAdamsa można wyróżnić trzy poziomy osobowości:

Pierwszy to „wielka piątka” - cechy podstawowe opisywane w 5 wymiarach neurotyczności, ekstrawersji, otwartości na doświadczenia, ugodowości, sumienności („Big five” to model Paula Costy i Roberta McCrae). Uważa się, że te czynniki są uwarunkowane biologicznie (dziedziczymy je po rodzicach).

Drugi poziom to „charakterystyczne adaptacje” – to osobiste cele, mechanizmy radzenia sobie, wartości przekonania i zainteresowania, które kształtują się, aby zapewnić ludziom powodzenie w konkretnych rolach i sytuacjach życiowych. Inaczej mówiąc „charakterystyczne adaptacje” to wyraz, jaki znalazły biologiczne czynniki w konkretnych sytuacjach życiowych. „Biologiczny” stabilny emocjonalnie ekstrawertyk wychowujący się środowisku pełnym zagrożeń i niesprzyjającym tworzeniu relacji może zachowywać się, jak neurotyczny introwertyk.

Trzeci poziom osobowości to „historia życia” – „zmieniająca się historia, która łączy odtworzona przeszłość, spostrzeganą teraźniejszość i przewidywaną przyszłość” (D. McAdams, „Can Personality Change? Levels of Stability and Growth in Personality Across the Life Span”, 1994). O ile na pierwszy poziom nie mamy wpływu (tacy się rodzimy), drugi zależy w dużym stopniu od tego, co się nam zdarzyło, to trzeci poziom – nasza historia o nas zależy już od tylko nas. To my ją tworzymy. Z przeszłości wybieramy pewne wątki, a inne pomijamy. Obserwując teraźniejszość koncentrujemy uwagę na tym, co dobre lub na tym, czego nie akceptujemy. W przyszłości możemy widzieć tylko szanse lub tylko zagrożenia. Możemy opowiadać sobie historię o złym losie, niepowodzeniach, chwilach smutku i braku nadziei. Możemy – mając te same doświadczenia – opowiadać o tym, jak mimo złego losu) radziliśmy sobie (ponosząc czasem niepowodzenia), przeżywając chwile radości (mimo chwil smutku) i nadziei (choć czasem pojawia się zwątpienie).

Dla zdrowia psychicznego korzystne jest, gdy te trzy poziomy są ze sobą spójne tj. jesteś biologicznym ekstrawertykiem, zachowujesz się jak ekstrawertyk i myślisz o swoim życiu, jako historii ekstrawertyka. Czasem zdarza się, że nie są spójne. Pierwszego poziomu – biologii - nie można zmienić. Drugi i trzeci jak najbardziej. Możemy się nauczyć nowych strategii zachowania, postaw, przekonań, zrewidować wartości i zadbać, aby „charakterystyczne adaptacje” były bardziej były zgodne z naszą „wielką piątką” i lepiej służyły osiąganiu tego, co dla nas ważne. Aby to się stało konieczna będzie rewizja „historii życia”. Opowiadając ją sobie na nowo przyjdzie nam „odkurzyć” w pamięci pewne wątki z przeszłości – nadać im inną rangę, znaleźć inne wyjaśnienia i dostrzec inne konsekwencje. To taki remanent naszego myślenia o swoim życiu.

Może to nie być łatwe. Może kosztować wiele wysiłku i emocji. To, co się wyłoni może się nie podobać ludziom wokół, którzy np. przywykli, że jesteśmy „szarymi myszkami” (a ujawnił się nas „dostojny lew” lub „pewna swej siły pantera”). Więc często nie dokonujemy przeglądu naszego życia.
Lecz przychodzą takie sytuacje, kiedy bierzemy się za to bez względu na koszty i konsekwencje. Te sytuacje to tzw. kryzysy życiowe – poważna choroba, rozstanie z partnerem, śmierć kogoś bliskiego, strata pracy, bankructwo, itd. (każdy ma swój wymiar kryzysu). Przeżywamy wówczas tak trudne emocje, że wydaje się nam jakby „świat walił się nam na głowę”. Te emocje warto przeżyć i zaakceptować. „Zanurzając się” w nich i pielęgnując możemy snuć naszą własną opowieść o „złym świecie”.
Możemy też postąpić inaczej

Jeżeli potraktujemy kryzys, jako okazję do przyjrzenia się sobie, rewizji przekonań i zachowań oraz opowieści o nas, to wówczas możemy z kryzysu wyjść bogatsi, z poczuciem większej pełni swego człowieczeństwa i bardziej odporni na kolejne niespodzianki losu.


Na podstawie: Jonathan Haidt, Szczęście. Od mądrości starożytnych po koncepcje współczesne.

2 komentarze: